• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

sarka staram się staram, ale w weekendy kapituluję:/// efekt jest taki, że to, co zgubię w tygodniu nadrabiam w weekend:baffled::baffled::baffled: ehhhhhhh jestem beznadziejna. A Ty jak sobie radzisz? Ostatnio pikełaś jakieś bułeczki (!) łał widzę dukasz na maxa! I jak efekty?
 
reklama
Bodzia, faktycznie - pleśń i płuca to nie jest dobre połączenie... A gdzie ją macie? W mieszkaniu czy na bloku? Bo jak w mieszkaniu to nie jest trudne do usunięcia. Trzeba udrożnić wentylację, a jeśli macie plastikowe okna to zrobić wywietrzniki. Drewniane same w sobie są dość przewiewne.
Akcja odgrzybiania kosztuje kupę kasy (ok. 700-800 zł od pokoju), ale można pleśń potraktować psikaczami ze sklepu - też schodzi. A żeby nie wracała można sobie zamówić ozonowanie mieszkania - wybija wszystkie zarodniki grzybów, a przy okazji roztocza itp. Ale nie wiem, ile kosztuje, bo my mieliśmy już gratis do odgrzybiania. I tak ponad tysiąc złotych poszło :/

***
Znalazłam dane na Kraków: ozonowanie - średnio 10 zł za metr kwadratowy.
 
Ostatnia edycja:
Ewa pleśń jest w mieszkaniu i w bloku..Jest grzyb i wilgoć...Wchodzi od sąsiadów, i od piwnicy i w ogóle gdzie się da....ADM mial remontowac bo wszyscy sąsiedzi maja z tym problem i co??? Nie będe się wyrażać co...Za każdym razem jak malujemy to sie tego paskudztwa "niby" pozbywamy i doopa///Włazi znowu!!!Poza tym ja nie chce w tym mieszkaniu mieszkać...Już się dusimy na 36 m...Z szafy już wywaliłam ostatnio część ciuchów, teraz szafa do wywalenia będzie od strony ubikacji na klatce i nową damy na druga ściane...Latem jeszcze jako tako a teraz..Ech :-(
 
Oj, Bodzia, współczuję. Mieliśmy podobnie z poprzednim mieszkaniem. Nie dość, że marne 30 m - 2 pokoje (a raczej kliteczki), to jeszcze dach przeciekał i chociaż go naprawili (po roku łapania deszczu do misek), to grzyb wychodził. Do tego ciągłe problemy z ogrzewaniem (na 4 piętro ciepła woda nie docierała). Dopełnieniem była myjnia pod oknem - a okna oczywiście wychodziły na jedną stronę. No i oczywiście sąsiedzi - :szok:
W sumie to teraz się cieszymy, że takie pechowe mieszkanie mieliśmy, bo gdyby nie było aż tak okropne, to pewnie byśmy nie mieli takiej ostrej presji na przeprowadzkę. I zawsze jak jesteśmy w okolicy, to staramy się pod blokiem przejechać, żeby powspominać :-D


Zagniotłam właśnie cisto na ciastka dla nas i na bułeczki dla Idy z mąki kukurydzianej. Ale coś czuję, że te bułeczki nie wyjdą :-(
 
Ewa to nie tak prosto z tym odgrzybianiem w adm-ach znam to:crazy:. Całe życie mieszkałam w kamienicy adm-owskiej. Doprosić się o nic nie idzie. Wymiana okien? Bardzo proszę. Pierwsze po zgłoszeniu po roku. Kolejne dwa po 2,5 roku, ostatnie po 3 latach. Wszystkie zgłaszane w jednym terminie. Samemu? NIE WOLNO! Przestawienie pieca? Oczekiwanie 3 lata! Wymiana drzwi? około 2 lata! Żadnej szansy na osuszenie budynku i usunięcie grzyba. Ot polska rzeczywistość.:angry:

Mnie ta wilgoć pasowała. U mnie zaczęły się problemy z gardłem jak po śubie przeniosłam się w bloki. Suche powietrze, kaszel wieczne uczucie zawalonego nosa. Wystarczyło, ze pojechałam na noc do domu(rodzinnego) noc przespana idealnie! Bez kaszlu, chrypy i z szeroko otwartym nosem.
 
poryczałam się... ach książka mi się trafiła przeplecione historie 3 kobiet z których najsmutniejsza to właśnie opiszę, inne dwie - rewelacyjne - optymistyczne, a ta: facet miał 2 dzieci i żonę, robił interesy i zarabiał szybko, a że chciał wybić się szybko kilka razy minął się z prawem, niestety jeden raz nie mógł zatuszować przekrętu, stracił wszystko rodzinę kasę i posadzili go na 15 lat, ale nawet to nie dało mu do zrozumienia że to on sam zawinił przeciwko swojej rodzinie i skazał ich wszystkich na ogromny ból i stratę, dla niego pieniądze były najlepszym tłumaczeniem że dba o rodzinę, niestety dla rodziny nie tylko zapewnienie finansowe było potrzebne... dwójka małych dzieci po to żeby widzieć się z ojcem musieli jeździć do niego do więzienia... straszne
 
Dzien dobry
My dawno wróciłyśmy ze spacerku od 11.00 spacerowałyśmy:rofl2: ja z Amandą zjadłyśmy obiadek a Martynka jeszcze nie bo zapadła w sen zimowy:-D śpi od 12.00:rofl2:
Wczoraj wybrałam sie z Martynką do przychodni tyle że na dzieci zdrowe bo chciałam porozmawiać o tym guzku , o skierowaniu na wymaz z gardelków Ami i Martini i innych takich:tak: w między czasie wpadłam na pomysł że skoro nie smarka się żadna to moze i uda sie Martynę w końcu zaszczepić:tak: Zadzwoniłam do przychodni żeby się panie w rejestracji zapytały mojej pani doktor czy możemy się tak bez zapisu władować :confused: Powiedziała że nie ma problemu i żebyśmy przyszły na 12.30 i tak też zrobiłyśmy

ciąg dalszy nastąpi bo głodomorek wstał...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry