witam się i zaraz zmykam na śniadanie :-) wsadziłam Mikołaja w krzesełko i wydziera się na mnie bo widzi chleb, a mu jeszcze kanapki nie uszykowałam hehe
co do wczorajszej dyskusji to jeszcze sobie nie wyobrażam co by było gdybym miala wiecznie marudzące, wiszące na mnie dziecko.:-)teraz jestem mega zmęczona, choć mikołaj ogólnie to umie się ładnie pobawić, nie marudzi non stop, ładnie śpi, ładnie je... tyle, że nawet jak się bawi to nie usiedzi w miejscu i muszę za nim biegać...24h z dzieckiem jest cholernie męczące jak dla mnie.
bodzia przekonaj jakoś męża, żeby ci pomógł przy dzieciach... bo ja sobie nie wyobrażam żyć bez takiej pomocy. wieczorem kąpanie, przebieranie i zabawa to zajęcie męża u nas. ja w tym czasie ogarniam mieszkanko więc i tak nie da się odpocząć, ale to taka moja jedyna chwila wytchnienia.
ja wyznaje zasadę, że dziecko jest nasze, a nie tylko moje i to, że mąż pracuje nie zwalnia go z zajmowania się Mikołajem bo ja w domu też mam cały czas coś do zrobienia. tylko że tego się niestety nie docenia z reguły.
ech wczoraj wypiłam 2 lampki winka - mocne było, a ja od marca 2010 jak zaszłam w ciążę to nic nie pilam jeszcze hehe
co do wczorajszej dyskusji to jeszcze sobie nie wyobrażam co by było gdybym miala wiecznie marudzące, wiszące na mnie dziecko.:-)teraz jestem mega zmęczona, choć mikołaj ogólnie to umie się ładnie pobawić, nie marudzi non stop, ładnie śpi, ładnie je... tyle, że nawet jak się bawi to nie usiedzi w miejscu i muszę za nim biegać...24h z dzieckiem jest cholernie męczące jak dla mnie.
bodzia przekonaj jakoś męża, żeby ci pomógł przy dzieciach... bo ja sobie nie wyobrażam żyć bez takiej pomocy. wieczorem kąpanie, przebieranie i zabawa to zajęcie męża u nas. ja w tym czasie ogarniam mieszkanko więc i tak nie da się odpocząć, ale to taka moja jedyna chwila wytchnienia.
ja wyznaje zasadę, że dziecko jest nasze, a nie tylko moje i to, że mąż pracuje nie zwalnia go z zajmowania się Mikołajem bo ja w domu też mam cały czas coś do zrobienia. tylko że tego się niestety nie docenia z reguły.
ech wczoraj wypiłam 2 lampki winka - mocne było, a ja od marca 2010 jak zaszłam w ciążę to nic nie pilam jeszcze hehe
Ostatnia edycja:
. Co jak co ale zjedzenie obiadu w spokoju każdemu się należy!
no nic, trudno, na jutro ustawimy budzik. A spałysmy tak długo bo wczesniej ok 6 była pobudka bo się dusiła od kataru i trzeba było zakropić jej nosek, ale potem zasnęła jeszcze...a ja z nią
No i musiałam niestety na siłę jej go dać bo się zaparła i za nic zjeśc nie chciała:-(Kurde teraz kaszle biedula przez sen