Najpierw odpowiem na to, co mi się nasunęło
Ewa świetny tort. A boki też dorobisz w te paski? Czy już nie?
Już nie dorabiałam. Nie chciało mi się babrać. Bęben był symboliczny - "bam bam" było głównym elementem
Pierwszy raz skusiłam się na kluski śląskie, ale wyszły bleeee takie krochmalowe...w przepisach jest nap9isane by używać tylko mąki ziemniaczanej, ale chyba ze zwykłą byłyby lepsze.
Ja używam ziemniaczanej. I są pycha

One mają być takie... hm... skrzypiące. Ja takie uwielbiam

W tym tygodniu mam zamiar zrobić z ziemniakami i dynią.
***
No i teraz już oficjalnie witam się na koniec weekendu

Główny bohater już zasypia, bo dziś drzemał tylko chwilkę. Teściowie zostali na noc, byliśmy wszyscy w kościele, a potem u Szwagrów siedzieliśmy do wieczora. Frulo tam na moment zasnął na ich wielkim łóżku, ale długo nie poleżał, więc jest padnięty.
A wczoraj było super

Goście dopisali, humory też. Franek koło 10 zasnął, spał ponad 3 godziny i na imprezie był w rewelacyjnym humorze

Zjadł cały kawałek tortu - cytrynę to on uwielbia

Pierwszy raz dostał też czekoladę - wsuwał ciasteczka fr. z budyniem czekoladowym, aż mu się uszy trzęsły

W ogóle wszystkiego popróbował, bo całe jedzenie było tak przygotowane, żeby mógł je wsuwać bez problemu - z czego on skrzętnie korzystał
Obłowił się głównie w książki i instrumenty muzyczne, co nas bardzo cieszy

Nie chcieliśmy, żeby goście kupowali drogie prezenty i bardzo się cieszymy, że nas "posłuchali". A że Franek jest ostatnio molem książkowym ogromnym - potrafi siedzieć cały dzień i przeglądać kolejne bajki albo każe sobie je czytać - to jest cały zadowolony

A z muzycznych najbardziej podobają mu się jajka-grzechotki. Cymbałków lubi słuchać, ale sam nie gra za wiele

Tylko moi Rodzice się wybili i kupili ten drewniany pchacz - kostkę, która na każdej ścianie ma jakąś zabawkę. Jak na razie szału nie ma, ale Frulik chodził przy nim i śmialiśmy się z niego, że lody sprzedaje

Tym bardziej, że okropnie się wtedy śmiał i zadzierał nos do góry
Impreza była tak fajna, że zapomnieliśmy kompletnie o robieniu zdjęć (nie mamy ANI JEDNEGO...) i o "wróżbie" z kieliszkami, różańcem itp. Ale to tylko dobrze świadczy o urodzinach

No i jedzenie prawie całe poszło i ogromnie smakowało, co mnie niezmiernie cieszy
***
A jutro szara rzeczywistość - cała masa roboty, Frulik do żłobka, wieczorem chciałabym jeszcze zostać u Dominikanów na rekolekcje. I znowu czasu nie będzie
