• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

reklama
Co do rodziców to jak zaszłam w pierwszą ciążę to moja mama zareagowała.. hmm... dziwnie. Nie była zachwycona i przebąkiwała coś o tym, że historia lubi się powtarzać. Chodziło o to, ze mój brat z dziewczyną się pospieszyli, mieli po 19 lat jak ona urodziła no ale przecież Julka była wyczekiwana i planowana a ja miała 23 lata jak ją urodziłam. I teraz tak samo dziwnie zareagowała. Mam wrażenie, że jakoś tak mało entuzjastycznie podchodzi do tego ale wnuczkę bardzo kocha i uwielbia spędzać z nią czas jak tylko ma, bo jest bardzo aktywną babcią ;-) A teściowie to się wściekli bo mnie od początku nie akceptowali i kij im w oko. Ostatni rok to już sami nas namawiali, żebyśmy się zdecydowali na drugie :D
 
Ja z moimi rodzicami tez mam ciezko. Jak zylam na kocia lape 2 lata i w koncu sie pobralismy ("w koncu" dla rodzicow, bo dla mnie bylo ok. z tym ze czekalismy) to myslalam ze bedzie nareszcie dobrze. Ale oni, jak mi sie wydaje, nie zaakceptowali mojego meza i jego rodziny (choc z mezem znam sie od 10 lat). Zreszta malo kiedy akceptowali to co robilam w zyciu. Moj brat, choc nie ma stalego zwiazku i zawsze mu w glowie jedynie picie i imprezy, zawsze byl lepszy i brali jego strone. Teraz jak jestem w ciazy (jestesmy juz 2 lata po slubie) to moze z 2 razy pokazalam zdjecie bo sama zaproponowalam ze przyjade pokazac po wizycie. Od miesiaca nie slyszalam nawet glupiego "jak sie czujesz", w sumie nie interesuja sie. Ostatnio, jak moj maz nie mogl mnie na wizyte zawiezc, tesc zawiozl, choc mowilam ze sobie poradze. Tescie szaleja i co chwile chca cos robic (az do przesady). Z rodzicami nawet ciezko sie umowic, bo choc mieszkaja 10 min. na piechote od nas, to ostatnio uslyszalam w telefonie: "no - spotkamy sie jak bedzie zimniej, w koncu to ma byc przyjemnosc" (i mysle sobie:we wrzesniu?). Zawsze placze po telefonie czy spotkaniu. Oni chyba o tym nie mysla... A jak urodze dziecko i bedzie najukochansze w ich oczach, to te 9 miesiecy pojdzie w zapomnienie? Moj stres i placz? Ze sie moglo cos dziecku stac? Zla jestem i mam zal. Ale maz mnie wspiera i to chyba najwazniejsze. Przepraszam ze zaczelam marudzic... TEmat chyba nie dla mnie ostatnio.


Co do stroju ja mam fajny w domu, ale sie nie mieszcze. Jest jednoczesciowy, ale przez brzuch to mi sie tak obnizyl, ze biust jest pieknie widoczny - az za bardzo ;-) A wiec kupilam sobie za szalone 14 zl w tesco wiekszy rozmiar, zwyklego jednoczesciowego kostiumu. Nie jest za uroczy, ale moze sie wykapie z 3 razy w nim w tym roku, a za rok juz bedzie moj stary dobry (optymistycznie patrze) :-)

sunnflower sliczny dzwoneczek, przez ciebie zaczelam myslec nad zakupem, ale widzialam ze ceny ponad 55 zl + przesylka i zal pieniedzy znowu :-p
 
spałam po tym rzyganiu do 11 z minutami, potem zjadłam sucha skibkę a teraz piję kawkę. Niby już mi nic nie jeździ w brzuchu, ale głowa jeszcze boli....
Mój tata mi wysłał tylko sms - BĘDZIE CHŁOPAK!
Myślałam, że skoro pierwsza ciąża była taka fajna i zero dolegliwości, to druga tez, a tu niestety w II trymestrze zrobiło się pod górkę:-( Rozmawiam sobie z Okruszkiem, że jest mały łobuziaczek i już mocno daje znać o sobie:-D

agaj44 - moi rodzice na pierwszą ciąże zareagowali dziwnie:baffled: - na moje powinni skakać pod sufit (bo my już po ślubie byliśmy), a oni zdziwieni:confused:, że my to planowaliśmy, że nie wolimy balować i się po świecie rozbijać. (bo oni kilka lat jeździli i zwiedzali, potem dopiero ja i moi bracia)
Teściowie byli od razu mega zadowoleni:tak: i od razu pełni obaw, bo moja teściowa zawsze się o wszystko martwi kilka razy bardziej niż potrzeba:sorry2:.

Przy drugiej ciąży nie mówiliśmy od razu, bo jak zrobiłam test ja już byłam w Paryżu, Marcin jeszcze w Poznaniu. Chcieliśmy poczekać, aż będziemy tutaj razem, ja będę już po rozmowie z szefem i jakoś zorganizujemy wspólne życie tutaj. Poza tym szwagierka powiedziała teściom o swojej ciąży, więc już druga ciąża odpadała, bo mama by chyba nie spała tylko się zamartwiała.
Powiedzieliśmy im na dzien matki i moi byli zachwyceni!!:szok: (dla mnie szok, bo się spodziewałam raczej narzekań, że teraz to jak my sobie poradzimy??), teściowa jak zwykle zadowolona i zamartwiająca się.

Jednak moi rodzice pomagają nam zawsze, bez proszenia, jak wróciłam do pracy to wspólnie z nimi zajmowaliśmy się Wiktorią, aby nie chodziła do żłobka. Moja mama kupuje jeż dużo ciuszków jakiś wyszukanych, żeby miała śliczne rzeczy i była jak mała księżniczka (a Wiki i tak mała łobuziara). Zabierają ją na wakacje, spacery, ZOO, baseny, czytają, rysują.... co tylko możliwe, aby spędzać z nią możliwie dużo czasu, a my wtedy możemy posprzątać spokojnie czy wyjść do kina.

aaa i teściu za każdym razem jak mam wizytę to dzwoni czy ma mnie podrzucić do lekarza (bo mąż wiadomo w tygodniu siedzi za granicą póki co). a ja jak dziecko muszę tłumaczyć, że nie jestem chora tylko w ciąży i dam sobie rade hehe
ale to miło z jego strony, że chce pomóc i czuje się odpowiedzialny:tak:

Ja skończyłam LO salezjańskie (wiem brzmi strasznie, ale w rzeczywistości wcale nie święta tylko mądra szkoła). I tam nawet księża powtarzali jak mantrę: PAMIĘTAJCIE NIGDY NIE BIERZCIE ŚLUBU ZE WZGLĘDU NA DZIECKO...
ja to popieram w 100%!!
 
hej kochane juz jestem w domku :-) oczywiscie w ypuscili mnie do domu ze szpitala znienacka hehe no ale wazne ze skurcze przeszly i jest dobrze :) ide czytac co tam naskrobalyscie i co tam u ewwe czy juz tez w domku jest :)

ccaluski !!!!!! :*
 
Anka - przykro mi się zrobiło, jak przeczytałam Twój post. Taka jesteś sympatyczna i szkoda, że mając tak blisko rodziców nie możesz liczyć na ich wsparcie. Ja z moimi często schodziłam na kłótliwą ścieżkę, ale moi rodzice zawsze wyznawali, że mówią co myślą, a nie to, co my chcemy usłyszeć. Jednak zawsze gdy była potrzebna pomoc to pomagali i nigdy tego nie wypominali. Zresztą ja jestem taka sama - co w myślach to na języku - nie ma niedomówień.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry