Cześć kochane,
Tak sobie Was czytam i stwierdziłam że muszę więcej pisać:-)
Ja miałam strasznie ciężką pierwszą połówkę ciąży i dopiero teraz wróciłam do pracy z czego strasznie się cieszę. Ale mam taką umowę, że jak mam gorszy dzień to mogę sobie odpuścić albo popracować w domu (np. dzisiaj). Strasznie się cieszę, że mogę się czymś zająć, choć przyznaję, że czasem moje "chcenie" nie zawsze idzie w parze z mocą

. Już bardzo bardzo bardzo czekam na grudzień... Za tydzień idę do lekarza, moja pani doktor kręci nosem na to chodzenie do pracy bo mam anemię i krwotoki z nosa i bóle i nadal jeszcze wymioty, ale ja muszę. Bo inaczej to mi mózg zaniknie a moi najbliżsi zwariują przeze mnie. Zamierzam popracować do końca listopada, a potem wrócić od marca - drugą połowę macierzyńskiego bierze sobie tatuś.
I jeszcze a propos spania... Ja też zauważyłam, że mi się pan synek na pęcherzu usadowił i latam w nocy po trzy razy, ale robię to przez sen, absolutnie nie przeszkadza mi to w spaniu po 12 godzin...


. A wczoraj pojechałam do pracy, wyłączyłam silnik na parkingu i... zasnęłam

Przekimałam tak 1/2 godziny i obudził mnie telefon. Dzisiaj stwierdziłam, że już nie będę robić siary (jeśli chodzi o tą ciążową to ja też znam ją tylko z opowiadań) i zostaję w domu, bo jeszcze zasnę za kierownicą...
Dobra wracam do pracy, buziaki:-)