Gosia, chyba lepiej tak obiektywnie przyznać, że dzieciaczki po porodzie bardziej przypominają kosmitów niż słodkie bobaski

Ja z autopsji wiem, że matka nie potrafi tego obiektywnie ocenić. Jak urodziłam synka, to przez następne pół godziny kazałam wszystkim na sali porodowej go oglądać i mówić jaki jest piękny... lekarze, położna i siostry miały mnie chyba dosyć i podejrzewali o jakąś chorobę psychiczną...;-) Jak teraz oglądam zdjęcia to wcale im się nie dziwię:-)
Takie to było małe i słodkie, a teraz... właśnie go temperujemy, bo zrobił się strasznie przemądrzały. Ma ostatni tydzień wakacji i siedzi u dziadków na wsi, właśnie dostałam mmsa, bo był na grzybach i musiał się pochwalić rodzicom. Strasznie bym chciała, żeby mój drugi synek był tak samo fajny i mądry jak pierwszy. Zmieniło nam się imię: aktualnie ma być Igor i chyba już tak zostanie - wybór starszego brata:-)
A wiecie co, chciałam się zapytać jeszcze o jedną rzecz. Bardzo chcemy mieć poród rodzinny, nie wyobrażam sobie, że mogłabym być w takiej chwili sama a z drugiej strony wiedząc już jakie to cudowne przeżycie nie chcę żeby ominęło to mojego męża. No a to na 100% nasze ostatnie dziecko. I okazuje się, że nie ma problemu, ale musimy mieć za sobą szkołę rodzenia. Trochę bez sensu chodzić na taki kurs mając już jedno dziecko nie? Tym bardziej że mnie zawsze śmieszyły i zadziwiły te opowieści o liczeniu i oddychaniu - uważam że kobieta wie co ma robić w czasie porodu i może do tego przygotować partnera. Trochę mnie to wkurza, no ale skoro ten szpital, w którym chcę rodzić stawia takie warunki to trudno, poświęcimy te kilka dni na szkołę rodzenia... Czy któraś z Was ma to jeszcze w planach???