Felqua, ja mam dokladnie to samo jezli chodzi o apetyt na slodycze! Wczesniej bylam po prostu uzalezniona od cukru i nie bylo dnia zebym nie wrabala calej masy slodkosci. Wogole potrafilam jesc tylko to, czasami zagryzajac owocem. Dlatego nigdy nie mialam figury modelki. W ciazy natomiast, nawet nie moge patrzec na slodycze, slodzic herbaty a jak moj facet wcina cos slodkiego to robi mi sie od razu niedobrze. Z doswiadczenia w mojej rodzince i wsrod znajomych- jak sie nie mialo ochoty na slodnie, to rodzil sie chlopak
Ja za to mam ochote na wszystkie zabronione fastfoody, ktore nigdy nie byly moja slaboscia.. na szczescie zdrowy rozsadek nie pozwala mi sie nimi objadac. Raz tylko nie wytrzymalam i skusilam sie na male frytki w McDonalds. Mam ochote na pomidory, bialy ser, szynke z indyka i tradycyjne polskie obiady. Wczoraj objadalam sie kopytkami
A wy na co macie ochote? Zmienil wam sie smaczek?