• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

in vitro z komórką dawczyni

reklama
Mamy wcześniaczków, mam pytanie czy miałyście kontakt "skin to skin" z dzieckiem po porodzie? A jeśli nie, to czy zauważyłyście, że wpłynęło to negatywnie na dziecko bądź na budowanie z nim więzi?
Nie mialam, po cc tylko mi pokazali owiniętego i do inkubatora. żadnych negatywnych odczyc nie widzę, ale tak do 1-2 miesiaca był nieodkladalny, wiec ciągle przytulalam mając w glowoe brak tego skin to skin. A teraz minęło juz pol roku i jest przecudowny- wesoly, usmiechniety od rana - nie mogłam sobie lepszego synka wymarzyc ( oby tak dalej:-)).
 
Nie mialam, po cc tylko mi pokazali owiniętego i do inkubatora. żadnych negatywnych odczyc nie widzę, ale tak do 1-2 miesiaca był nieodkladalny, wiec ciągle przytulalam mając w glowoe brak tego skin to skin. A teraz minęło juz pol roku i jest przecudowny- wesoly, usmiechniety od rana - nie mogłam sobie lepszego synka wymarzyc ( oby tak dalej:-)).
O proszę a moja zupełnie odkładalna🤣 Ania nie jest przytulaśna, może teraz trochę więcej ale nigdy nie chciała dać sie ululać na rękach ani zasypiać ze mną.
My w tym tygodniu zaczęłysmy już adaptację do żłobka. A dopiero co pisalam ze kolejne in vitro nieudane i że walczę dalej… ale to leci
 
Mamy wcześniaczków, mam pytanie czy miałyście kontakt "skin to skin" z dzieckiem po porodzie? A jeśli nie, to czy zauważyłyście, że wpłynęło to negatywnie na dziecko bądź na budowanie z nim więzi?
Miałam po 48 godzinach na jakąś godzinę. Po cc Młodego dali tylko na buziaka i trafił do inkubatora. Żadnych negatywnych skutków nie zauważyłam. Teraz dużo się przytulamy.
 
Mamy wcześniaczków, mam pytanie czy miałyście kontakt "skin to skin" z dzieckiem po porodzie? A jeśli nie, to czy zauważyłyście, że wpłynęło to negatywnie na dziecko bądź na budowanie z nim więzi?
Miałam po 48 godzinach na jakąś godzinę. Po cc Młodego dali tylko na buziaka i trafił do inkubatora. Żadnych negatywnych skutków nie zauważyłam. Teraz dużo się przytulamy.
 
Ja przez 2 tyg sciagalam i max ktory sie udawal to bylo 20-30ml po godzinie pompowania. Wtedy odpuscilam i wreszcie mialam czas dla dziecka. Nie ma żadnych negatywnych skutkow, Ania nie chorowała.
Ja walczę jeszcze. Dobowo sciągałam między 500 a 700ml laktatorem. Teraz do piersi przystawiam i daje się przystawiać mimo dość długiego pobytu w inkubatorze. Zobaczymy jak będzie dalej.
 
Ja przez 2 tyg sciagalam i max ktory sie udawal to bylo 20-30ml po godzinie pompowania. Wtedy odpuscilam i wreszcie mialam czas dla dziecka. Nie ma żadnych negatywnych skutkow, Ania nie chorowała.
Też w pierwszym roku moje pierwsze dziecko nie chorowało, mimo krótkiego okresu karmienia piersią. Teraz natomiast chodzi do przedszkola i jest chora w każdym miesiącu, w niektórych miesiącach po dwa razy. Co pochodzi trochę do przyciąga jakiegoś wirusa i przerwa.
 
reklama
No to bardzo dużo ściągasz, ja o takich ilościach moglam tylko pomarzyć mimo ściągania co 2 godziny…
Co do chorowania to oczywiście zobaczę jak będzie ale Ania ma mamę pracującą w szpitalu co oznacza ze mnie nic nie bierze i mam nadzieję, że taką odporność przekazałam córce😀 ja nawet covid mialam dopiero rok po pandemii i to niemal bezobjawowy a w trakcie najgorszego szczytu zachorowań pracowałam na pierwszej linii frontu bez zabezpieczeń (nie z glupoty, po prostu nic nie było) 🤣
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry