No cóż ja odkładam do łóżeczka i jest płacz, podchodzę biorę na ręce, uspokajam i znów odkładam. Następny ryk, po 2 minutach znów podchodzę, potem po 5, a potem coraz dłużej. Teraz zazwyczaj zaśnie po pierwszym uspokojeniu, czasem daje trochę lepszy koncert, ale już jest na dobrej drodze do samodzielnego zasypania. Przy dwójce dzieci nie jestm w stanie wisieć z nią lub nad nią dopuki nie zaśnie.