No to widzę, że nie jestem osamotniona w swoim samopoczuciu..
Choćbym nie wiem jak była zmęczona to za nic nie mogę zasnąć w nocy, wieczorem, dopiero rano, albo przed południem. Z tym, że to chyba niedobrze, żeby mi się przestawił tryb życia, bo i maleństwu się tak ustawi i potem w ogóle nie będzie nam dawało spać po nocach...
Maleństwo zaczyna wchodzić po żebra, co jest jak wiecie średnio komfortowe :-)
I jeszcze zaczynam odczuwać czasem takie dziwne jakby ukłucia na dole... nie wiem czy to mogą być te skurcze b-h?
Mam nadzieję, że jak pójdę do tej wspaniałej mojej gin, to da mi zwolnienie, bo już nie bardzo widzę się w pracy (chociaż chętnie bym poszła, bo w domu zaczynam dostawać pomało świrka :-) )