to może ja o sobie...
od kilku dni mam okrutny nastrój. Jestem zmęczona ciągłą opieką nad Karolą, jej katarem, tym, że to ja muszę oczyszczać jej nosek, zakrapiać go i szarpać się, gdy włączają się mechanizmy obronne i Karola cała wierzga... masakra
wszystko jest związane z tym, że Rafał pracuje popołudniami (od 14 do22,w domu jest koło 23). Ranki spedza na załatwianu spraw związanych z samochodem (na szczęście już pozałatwiał i jutro go przywiezie do Szczecina!!!) i ja jestem po prostu WYPLUTA.
Nie mogę powiedzieć, Karola jest grzeczniutka, jest ładna pogoda i ogólnie wszystko ok, tylko to moje poczucie jest kijowe!!!
Dzis rano popłakałam sie, że kolejny dzień spędzam sama!!!