A ja czuję się jakbym miała mega-napięcie przed okresowe, którego narazie nie mam jeszcze. Ale nie martwię się zbytnio, bo nie mam podstaw do podejrzeń kolejnej ciąży. Miałam jakieś problemy po porodzie - wyszło na cytologii. nawet nie mam czasu iść na kontrolę po leczeniu.
W ogóle non-stop żrę się z ojcem dziecka. Całe uczucie jakoś zniknęło zaraz po porodzie. Mam wrażenie, że sama mam dziecko. Dla niego to zabawka, czy co? Chociaż raczej czy co, bo ciężko mu pobawić się z synkiem.
Wkurzyłam się i postanowiłam zabrać wszystko i wyjechać w rodzinne strony. Tam przynajmniej mam siostry. I Łukaszek będzie miał towarzystwo siostrzeńców.
Uff, trochę mi ulżyło, jak napisałam. Ciągle sobie powtarzam, że muszę być spokojna, żeby niepotrzebnie nie denerwować maluszka.