reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Jedna z naszych dziewczyn szuka pomocy dla malutkiego bratanka. Całą historię zamieściła na forum, więc możesz jej zadać pytania. Pomożesz?

reklama

Już go nie kocham...

mikusia84r

Entuzjast(k)a
Dołączył(a)
2 Grudzień 2008
Postów
1 804
wiesz podobno "człowiek jest tak zły jak pozwala mu na to otoczenie". Mój mąż nie jest co prawda zły, ale czasem wykorzystuje swoją nieposzlakowaną opinię, no czasem ze mnie robiąc idiotkę, bo przecież kto by mi uwierzył hmmm

ogólnie kocham go bardzo, ale wkurza mnie fakt, ze nigdy nikt mu nie zwróci uwagi:no: wkońcu chociaż jego rodzice mogliby mu coś powiedzieć o tych głupich garach (nienawidze zmywać) a moja mam mogłaby choć raz stanąć po mojej stronie, a nie powtarza, że sama sobie męża wybrałam:angry::angry: i ciągle go broni

u nas nie ma co prawda jakiś tam większych kłótni, on w sumie bardzo jest za mną i córką, ale w domu przykro mi to stwierdzić jest śmierdzącym leniem:crazy: wszystko 100 razy powtarzaj i słyszysz "zaraz":wściekła/y:
 
reklama

mikusia84r

Entuzjast(k)a
Dołączył(a)
2 Grudzień 2008
Postów
1 804
avacanda84 może będę nieorginalna w radach, ale po pierwsze rozumiem Cię, chociaż nasze sytuacje i relacje z mężami są trochę inne, to solidaryzuje się z Tobą;-)

nie poradzę Ci wyprowadzki, najłatwiej komuś kto ma wsparcie powiedzieć wyprowadź się jasne, tylko dokąd??? mnie też by rodzice nie przyjęli (jakby co):baffled: przynajmniej tak mi się wydaje, sorki dokąd miałabym pójść, nie wiem? przytułek? a dworzec? gdzie?

praca? tak? a kto się zajmie dzieckiem? wiem przedszkole tylko trzeba jeszcze zaprowadzić i odebrać dziecko w odpowiednich godzinach, no a potem poświęcić mu jeszcze czas
niestety mało jest prac w godzinach np.7-15 jak ktoś taką ma to ma fuksa:confused:
ajłatwiej dostępną i najszybszą pracą (no bo takiej trzeba by się było imać) są markety, gdzie wiadomo ile czasu się parcuje, no i kto np. przyjdzie do dziecka np. o 18 i będzie siedzieć do 23:no::no: o z tym to ciężko
 

mikusia84r

Entuzjast(k)a
Dołączył(a)
2 Grudzień 2008
Postów
1 804
jeszcze jest kwestia podziału majątku, ok ale z czego ja mu np, spłacę połowę mieszkania:szok::szok:???? i inne tam rzeczy

przecież w przypadku avacandy to będzie świadczył w sądzie, że niby z jego winy małżeństwo się rozpadło

przepraszam, że mogę kogoś zdolować, ale niestety co do takich spraw tak to widzę

inaczej jakby rodzice powiedzieli, "no dobrze córko zawsze możesz na nas liczyć, możesz zawsze wrócić" czy coś w tym stylu. wtedy tak zawsze jakaś alternatywa by była
 

madziulanatasza

Fanka BB :)
Dołączył(a)
19 Styczeń 2009
Postów
2 385
Avacanda84 to straszne co piszesz, ze własna matka nie jest dla Ciebie w tej trudnej chwili oparciem. Jesteś młoda i piękna i uważam że zasługujesz na szczęście, spokój i partnera przyjaciela a nie tyrana. Tylko że musisz działać tu bardzo ostrożnie, zanim od niego odejdziesz odłóż sobie troszkę kasy bo może się będzie migać przed alimentami- wiadomo jakie są chłopy. Poszukaj może sobie już teraz pracę, bo potem jak zostaniesz na lodzie może sporo czasu upłynie zanim coś odpowiedniego znajdziesz.Popatrz już teraz za jakimś mieszkankiem, no chyba że to co teraz macie jest Wasze wspólne to po rozwodzie nalegaj na sprzedaż i niech połowę kasy Ci odda. Działaj pomału i wszystko przemyśl, zasięgnij opini jakie prawa przysługują rozwódce i jej dziecku- to bardzo ważne, po rozwodzie będziesz mogła liczyć tylko na siebie.
Jeżeli jest tak żle jak piszesz a Twój mąż już kiedyś Cię uderzył i ciągle Cię poniża, to chyba nie ma sensu tkwić w związku bez miłości i zrozumienia.
Pozdrawiam Cię cieplutko
I ja się do tego przychylam ,bardzo mądrze tu koleżanka radzi powolutku i z głową .Nie daj się dziewczyno zniszczyć ,trudno ,mama nie jest tobą ,nie warto się poświęcac dla opini innych !!!!Twoja mama myśli jak kobiety kiedyś że lepiej pozwalać się bić i niszcyzć ,ale byleby dzieci miały obojga rodziców ,powiem tak do du...z takim mężem!!!Jestem z tobą całym sercem!!!
 

justynka1

Mamusia Antoniusia
Dołączył(a)
28 Sierpień 2007
Postów
2 705
wiesz podobno "człowiek jest tak zły jak pozwala mu na to otoczenie". Mój mąż nie jest co prawda zły, ale czasem wykorzystuje swoją nieposzlakowaną opinię, no czasem ze mnie robiąc idiotkę, bo przecież kto by mi uwierzył hmmm

ogólnie kocham go bardzo, 100 razy powtarzaj i słyszysz "zaraz":wściekła/y:
witajcie,znam to niestety i jest dokładnie tak samo,jaki to on jest fajny i pomocny i miły dla wszystkich,a w domu...no cóż,więc to wiem tylko ja i niestety nikt więcej:dry:,a chciałabym żeby wszyscy się dowiedzieli,chociaż to,jak on w domu gada na nich wszystkich,jacy to oni są,a później idzie i normalnie z nimi gada:baffled::crazy:masakra
I tak podczytując,widzę,że generalnie z facetami jest strasznie,chciałabym mieszkać sama:-( z dzieckiem :tak:
 

lenka 2910

Zaangażowana w BB
Dołączył(a)
21 Luty 2009
Postów
127
Miasto
Łódź
Cicho tu od jakiegos czasu. Avacanda84 ja tez jestem razem z toba i mocno trzymam za ciebie kciuki. I prawda jest że nie ma sensu tkwic w związku gdzie są ciągle kłutnie i nie ma szacunku ani miłosci. Ale zanim podejmiesz decyzje o rozstanie musisz miec prace To jest najwzniejsze bo juz poźniej z reszta sobie poradzisz jak juz będziesz miec prace.
 

Ola K.

Majowe mamy'08
Dołączył(a)
1 Czerwiec 2005
Postów
4 070
Miasto
Piła
Avacanda, pamiętam, jak kiedyś pisałaś o swoich problemach. Przykro mi, że choć zdecydowałaś się dać mężowi szansę, okazuje się, że to nie działa.... no i jeszcze bardziej przykre, że nie masz oparcia w rodzinie......
Może faktycznie pójście do pracy byłoby dla Ciebie dobrą odskocznią, bo sama wiem, jak ciągłe bycie z dzieckiem w domu potrafi czasem zdołować...
 

Avacanda84

Zaangażowana w BB
Dołączył(a)
4 Styczeń 2007
Postów
102
Dziewczynki kochane...miałam spokój tzn. przez 12 dni było fajnie,nie kłóciliśmy sie,troche uśmiechu było,starałam sie robić wszystko dobrze,trzymać język za zębami,on też.Było na pozór jak w normalnej rodzinie,ale gdy zostawałam sama miałam tyle myśli-że jak jest tak cicho powinnam być szcześliwa a nie jestem.Brakuje mi czegoś w tym zwiazku brakuje mi miłości.I po tych pieknych dniach juz nie mogliśmy najpierw ja wybuchłam póżniej on...ja to widze,ja to wiem że my nie jesteśmy dla siebie stworzeni.Znów są dziennie kłotnie.Przeszkadza mi wszystko w tym człowieku,jak je,jak śpi,jak sie porusza... nie wiem czy tu nawet jakiś psycholog pomoże...A moja piekna rodzinka wiadomo-znowu naskakuje na mnie ze mam cicho siedziec to bedzie wtedy dobrze.Czasami mi sie wydaje ze oni chca na siłe mnie trzymac nie wolno mi robić,a co dopiero mysleć o rozwodzie...Dziewczyny ja dziennie Boga prosze aby anió ciemności po mnie przyszedł,mnie się tak żyć nie chce...Widze też po sobie ze są chwile kiedy na małą naskakuje bez powodu...tak nie nawidze tego człowieka ze wszyscy w koło obrywaja...Juz nawet myślałam kochanka se spacze...jakiegos rozwodnika co bym sie zakochała z wzajemnoscia i poszła w tany:sorry2:z małą oczywiscie.Od paru dni pisze do mnie jeden Pan P. który jest duzo starszy ode mnie...mowi ze sie zakochał jaka ja jestem cudna...i ze miałby takie marzenie mnie zabrac z małą z tąd...on mieszka w usa...kurde nie wierze w to wszystko ale nie powiem...mile jest od mezczyzny dostac jakis komplement...bo moj maz tylko pustakiem mnie nazywa...czekam dziewczynki co myslicie...jestescie jedyne komu sie moge zwierzyć :tak:
 

passingby

Fanka BB :)
Dołączył(a)
27 Luty 2009
Postów
1 678
Dziewczynki kochane...miałam spokój tzn. przez 12 dni było fajnie,nie kłóciliśmy sie,troche uśmiechu było,starałam sie robić wszystko dobrze,trzymać język za zębami,on też.Było na pozór jak w normalnej rodzinie,ale gdy zostawałam sama miałam tyle myśli-że jak jest tak cicho powinnam być szcześliwa a nie jestem.Brakuje mi czegoś w tym zwiazku brakuje mi miłości.I po tych pieknych dniach juz nie mogliśmy najpierw ja wybuchłam póżniej on...ja to widze,ja to wiem że my nie jesteśmy dla siebie stworzeni.Znów są dziennie kłotnie.Przeszkadza mi wszystko w tym człowieku,jak je,jak śpi,jak sie porusza... nie wiem czy tu nawet jakiś psycholog pomoże...A moja piekna rodzinka wiadomo-znowu naskakuje na mnie ze mam cicho siedziec to bedzie wtedy dobrze.Czasami mi sie wydaje ze oni chca na siłe mnie trzymac nie wolno mi robić,a co dopiero mysleć o rozwodzie...Dziewczyny ja dziennie Boga prosze aby anió ciemności po mnie przyszedł,mnie się tak żyć nie chce...Widze też po sobie ze są chwile kiedy na małą naskakuje bez powodu...tak nie nawidze tego człowieka ze wszyscy w koło obrywaja...Juz nawet myślałam kochanka se spacze...jakiegos rozwodnika co bym sie zakochała z wzajemnoscia i poszła w tany:sorry2:z małą oczywiscie.Od paru dni pisze do mnie jeden Pan P. który jest duzo starszy ode mnie...mowi ze sie zakochał jaka ja jestem cudna...i ze miałby takie marzenie mnie zabrac z małą z tąd...on mieszka w usa...kurde nie wierze w to wszystko ale nie powiem...mile jest od mezczyzny dostac jakis komplement...bo moj maz tylko pustakiem mnie nazywa...czekam dziewczynki co myslicie...jestescie jedyne komu sie moge zwierzyć :tak:
Uciekaj z tego cholrego zwiazku!! nie ma c na sile tego ciagnac!, On ciebie trktuje jak wlasnosc, rzecz a nie jak partnerke. Radzilabym ci pojsci do psychologa po to zeby przygotowac sie dobrze do tego rozstania. I pamietaj: to ty masz wartosc i ty mozesz sama duzo zdzialac. Nie wierz gorzkim sowom, nie wierz ze jestes nikim!!!
 
reklama

Avacanda84

Zaangażowana w BB
Dołączył(a)
4 Styczeń 2007
Postów
102
Powiedzcie jak to jest u tego psychologa...chciałabym sie wybrać...ale nie wiem co mówić...czy on mnie nie wyśmieje :/ mam opowiedziec mu co czuje i jak myśle...może ten lekarz by mnie pokierował...pozdrawiam:)
 
Do góry