reklama

Kącik małego smakosza

no właśnie mi też nie chodziło o zbyt rygorystyczne zabranianie, ale nie przyzwyczajanie i tyle. u Ciebie widzę córcia jest super nauczona, ale nie wiem czy ja będę tak potrafiła. natomiast u mnie słodycze nigdy nie będą leżeć na wierzchu, bo... ja bym je zjadła :-D u mnie nie może być słodyczy ;-)
 
reklama
A u mnie nie ma nigdy słodyczy na wierzchu bo mój mąż wszystko wmiata jak tajfun... Nawet nie zdążę się obejrzeć a już nie ma. Muszę wszystko chować,bo inaczej to mogę najwyżej papierek powąchać... Dziś też mnie wnerwił ostro,bo wlewam sobie kefir, sięgam po muesli a tu nie ma... Nie mógł znaleźć słodyczy to i to wmiótł. Jak on mnie tym wkurza! A do tego jest chudy jak patyk. Zebyście wiedziały gdzie ja ostatnio zaczęłam chować słodycze... Bo już mi wszystkie skrytki rozpracował. Nie napiszę bo by jeszcze przeczytał i znalazł.
 
A u mnie nie ma nigdy słodyczy na wierzchu bo mój mąż wszystko wmiata jak tajfun... Nawet nie zdążę się obejrzeć a już nie ma. Muszę wszystko chować,bo inaczej to mogę najwyżej papierek powąchać... Dziś też mnie wnerwił ostro,bo wlewam sobie kefir, sięgam po muesli a tu nie ma... Nie mógł znaleźć słodyczy to i to wmiótł. Jak on mnie tym wkurza! A do tego jest chudy jak patyk. Zebyście wiedziały gdzie ja ostatnio zaczęłam chować słodycze... Bo już mi wszystkie skrytki rozpracował. Nie napiszę bo by jeszcze przeczytał i znalazł.

hahahahaha, dobre :-)
 
U nas identycznie,tylko,ze ja nie chowam,bo nawet jak M. zjadł wszystko,to tym lepiej dla mnie;).Potrafi kilo chałwy na raz...a też chudy jak szczapa...
 
U nas pewne rzeczy też znikają- dobra czekoladka, wafelki albo niektóre ciasteczka. Z tym, że słodycze mamy w domu różne, bo na święta zawsze jest świeża dostawa od babć, cioć, itp. Wtedy wpływają też takie, na które nie ma chętnych i leżą potem najczęściej czekając na gości.
Czasami też sobie schowam coś co lubię i wiem, że mój P. by mi zjadł, gdyby zostało na wierzchu. Zdecydowanie rzadko mi się to zdarza.
 
U mnie to jest tak że my oboje bardzo lubimy słodycze. No i np jak jadę do marketu i robię większe zakupy to muszę je schować,bo nieważne ile bym tego nakupiła to on i tak wszystko od razu zje. A tak jak schowam to wyjmuje codziennie coś i jest na dłużej no i ja też wtedy coś zjem a nie wszystko on zjada.
 
ale fajny temat sie rozwinął :laugh2: :rofl2: wszystkie "słodkie przyjemności" trzymamy w szafce w kuchni i systematycznie ją zapełniamy. Ja mam słabość do czekolady (nie ciasteczek, wafelków czy batonów ale normalnej czekolady :-p) a mój małż ubóstwia ptasie mleczko. Ale wiadomo - wszystko z umiarem (ale nie zawsze :-D)

moja mała wczoraj pierwszy raz spróbowała jagódek i przyznać muszę szału nie było. Zjadła z taką miną jakby żuła ziemię. Cóż leśne rarytasy nie są dla nas ;-)
 
reklama
U mnie to jest tak że my oboje bardzo lubimy słodycze. No i np jak jadę do marketu i robię większe zakupy to muszę je schować,bo nieważne ile bym tego nakupiła to on i tak wszystko od razu zje. A tak jak schowam to wyjmuje codziennie coś i jest na dłużej no i ja też wtedy coś zjem a nie wszystko on zjada.
no to ja jestem taka jak Twój mąż pod tym względem :-D identyczna ;-) tyle, że mój mąż już się przestał tym przejmować ;-) choć czasem się wkurza, że zjadłam mu coś na co miał ochotę ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry