Nie wiem jak się zyje z dziekiem z bezdechem, ale Ty pewnie wiesz i wiesz jak udzielić pierwszej pomocy w razie czego.
Na pewno wzajemnie się nakręcają i wg mnie trzeba je odseparować. Skoro Nikola nie ma napadów to niech jest w jednym pokoju, a Weronika z Tobą, byś w razie konieczności mogła jej pomóc.
NIe wiem też jaką macie sytuację mieszkaniową, ale jeśli jest możliwość to zamknijcie pokój z łóżkiem i powiedzieć im, że nie mają tam wstępu, dlatego, że nie słuchają i niebezpiecznie się bawią.
Na pewno wzajemnie się nakręcają i wg mnie trzeba je odseparować. Skoro Nikola nie ma napadów to niech jest w jednym pokoju, a Weronika z Tobą, byś w razie konieczności mogła jej pomóc.
NIe wiem też jaką macie sytuację mieszkaniową, ale jeśli jest możliwość to zamknijcie pokój z łóżkiem i powiedzieć im, że nie mają tam wstępu, dlatego, że nie słuchają i niebezpiecznie się bawią.
takze uwierzcie mozna wyjsc z siebie i stanac obok czasami...
nie wiem czy wszystkie dwulatki maja faze dzikiego szalu,uporu,wszystko jest na NIE..czy tylko u nas jest to tak nasilone z racji tego ze sa dwie i kazda malpuje zachowanie drugiej a im glupsze tym chetniej.......
tylko jak się walną to juz im tak do smiechu nie jest....no i ten nieszczesny bezdech...teraz na szczescie zdarza sie tylko w przypadku jakiejs kontuzji,...a miala okres ze reagowala tak na wszystko co nie bylo po jej mysli...a przy dwojce dzieci,duzo nie trzeba,jedna wziela zabawke ktora druga chciala i juz awantura gotowa...krzyki i wrzaski jeszcze mozna przezyc...ale jak dziecko sie robi sztywne ,sine i glosu z siebie wydobyc nie moze to juz jest masakra.....podobno to z czasem przechodzi...oby szybko...bo wszyscy osiwiejemy..
