chciałam się przywitać; robię to i z chęcią - bo widzę, ze fajne z Was kobietki (życzliwe i wogóle), a z drugiej strony z niechęcią - bo ja i mój synek musimy tutaj dołączyć; niestety moje dziecię ma dopiero 8 tygodni a już jest alergikiem;
zaczeło sie tak, że od drugiego tygodnia życia mały bardzo cierpial; wszyscy, tzn położna i pediatra mówili,ze to kolki; przetestowałam wszystkie mozliwe leki - nawet z niemiec sprowadziłam sab simplex i lefax potem; niestety nic nie pomagało; oczywiscie ja karminłam piersia i w sumie prawie nic nie jadłam - najczęsciej piłam, nawet o jedzeniu zapominając, bo moje cierpiace dziecie mi na to nie pozwalało; któregos dnia - w kale małego pokazał sie sluz a na drug dzień zaczeły sie zielone kupy; po kilku dniach nie wytrzymałam i poszłam do pediatry-alergologa (na szczescie przez przypadek spisałam sobie nr tel tej lekarki - no i przydał sie, bo w mojej przychodni, to za przeproszeniem konowały pracują a nie lekarze - ale to inna historia); a i moje dziecie miało "śmieszna" wysypke, bo tylko na jednym policzku i na bródce; lekarka okazała sie bardzo, bardzo....rzeczowa i szybko odkryła, co mojemu malcowi jest; a kilka dni wczesniej robiłam małemu wyniki badań z krwi - potrzebne do innej rzeczy; i wcześniej widzac te wyniki neurolog powiedział, ze mój mały ma uczulenie, ale nie wiedział na co;
a pani alergolog szybko doszła o co chodzi; okazało sie, ze moj synek ma nietolerancje laktozy; przepisała nutramigen i kazała mimo wszystko karmic piersia (oczywiście ja miałam dietke - zero nabiału itd); kazała tylko sciągac pierwszy pokarm, bo w nim zawsze jest najwiecej laktozy; niestety sie okazało, ze owszem było troszke lepiej, ale.... moje dziecie nawet po kilku łyczkach cycka nadal cierpiało i musiałam zrezygnowac z karmienia piersia

(
w tej chwili jest juz o niebo lepiej - i tak jak większość z was wie, organizm małego potrzebuje troszke czasu, zeby wydalic wszystkie toksyny (bo tak działa laktoza na jego organizm i niszczyła mu tez kosmki jelitowe); i wszystko sie unormowało; oczywiście nie jest jeszcze idealnie, ale jest teraz niebo w porównaniu do wczesniejszego okresu;
niestety zauważyłam, ze synek dostał dziwnego "kataru", tzn. nie ma kataru, nie leci mu nic, nie ma co sciągnac a nosek zapchany; i dzisiaj w nocy miał problemy jakby z oddychaniem; nie mógł złapac powietrza, jakby sie dusił i kaszlał; zastanawiam sie, czy jakas nowa "alergia" sie nie napatoczyła?? moze pierze albo kurz z materaca?? chyba musze sie przejsc do swojej lekarki;
a i moje maleństwo oprócz laktozy, nie moze tez przyjmowac sacharozy a nawet glukozy; a niestety duzo tego jest w lekach; uczulone jest tez na herbatki Hipp, ale tez nie jestem pewna,czy na rumianek i koperek tez - ale boje sie sprobowac; wiec do picia pozostaje nam sama woda; i co dziwne - uczulone jest tez na dicoflor, który dostalismy na podleczenie jelitek; teraz bedziemy probowac lacidofil; zobaczymy co z tego wyniknie;
pozdrawiam Was wszystkie dzielne mamusie; trzymam kciuki w waszej walce;
mam nadzieje, ze moge do Was dołaczyc i jakos mi pomozecie swoim doswiaczeniem, bo ja zielona jestem;