U mnie zaczął się bałaganem. Mam syndrom " niechce mi się", a ponieważ jestem konsekwentna w syndromach, to nic nie robię. :-)
Nie pielę, nie sprzątam, nie gotuję. Piszę, czytam, melancholizuję, kupiłam sobie cos, na co mnie absolutnie nie stać, jednym slowem, babskie sprawy.
W pracy minęły 3 dni, jakos się zbieram powoli w calość. dzieciaki jeszcze wakacyjne, nauczyciele zestresowani, w mojej klasie remont, tułam się zastepczo po wolnych salkach a to od religii, a to od WOS-u...
Mały dostal nie wiadomo skąd zapalenia ucha, Średniaka boli ząb, jutro wizyta u dentysty.
za to mąz jest cudowny, kochany, chwali mnie, ze schudłam, obiecuje zaskórniaki