Zgadzam się Tuska z Toba jedynie w punkcie, ze jesli masz znajomosci to będzie ok. Ale czemu w Polsce, jesli chodzi o państwowa sł. zdrowia to jest dobrze tylko wtedy kiedy ma sie 'wejscia" ?
Wiem, ze w prywatnej klinice nie ma takiego sprzetu jak w szpitalu (dodatkowego), ale to co jest , jest o wiele lepsze od aparatury państwowej no i jesli maluszek urodzi sie zdrowy to przynajmnije go "nie zmarnują" tak jak mojego syncia. Musisz bardzo patrzec na ręce poloznym i salowym. Nie wszytskie zmany bada pod kontrola Twoich znajomych. Jak ja lezałam, to połozne mialy takie brudne lapska, ze raz az kazałam iść i umyć takiej ręce zanim sie dotkneła do malucha. Nie mówiąc juz o tym, ze karaluchy sie noca po scianach pedziały..AUTENTYK!!!!!!!
Sam poród to betka, jak będziesz dopatrzona ale potem pilnuj maleństwa bardzo! Niech lezy z Tobą i na krok nie dawaj go samego zabierać! Mi Boguche zabrali raz niby na badania a okazało sie potem, że bez mojej wiedzy dostał butelkę!!! Choc ciagnał pirs jak szatan! Butelka i smoczek były az zółte takie stare - pieluchy jak prane w herbacie....
Nie dziw sie teraz, ze tak BARDZO xle wspominam ten szpital
I CZEMU TAKIE RZECZY SA NA PORZADKU DZIENNYM?? Nie mówie tu tylko o Warszawskiej, ale o całej państw. sł. zdrowia..... Samo istnienie coraz większej ilosci klinik prywatnych daje duzo do myslenia.
Lenczewski był chyba ordynatorem czy zastepca na Warszawskiej i po prostu uciekł z tamtad bo nie ździerżył.
MOja kumpelka rodziła tam w grudniu, tez miała znajomości..... przez źle poprowadzony poród synek musi byc rehabilitowany. Do dzis przeklina dzień kiedy poszła na Warszawską - zastanawiała sie nad Zamenhoffa.........
Aha... jak parę lat temu mialam tam zabieg pod narkoza to mnie wypisali do domu z wenflonem w zyle.... nikt nawet mnie nie zbadał po tej operacji.....
W kazdym razie Tuska - trzymaj się znajomych, nie daj się, kontroluj a wszytsko będzie dobrze. Poród jest do przezycia - zawsze mozesz wziąść znieczulenie. Najwazniejsze ze juz jestes na końcu "brzuchatkowania"... a np. moge cie pocieszyc : moja kolezanka pierwsze dziecko rodzila 3 godziny (całosc), nie czuła silnych bóli tylko dyskomfort i caly czas czekała na te opisywane meczarnie... ;D a tu jej powiedzieli ze urodziła.... hihi. Mąz jest swiadkiem. Był tak samo zaskoczony jak ona!! A dziewuszka drobna, zero bioder, anemia chodząca..... maluch za to prawie 4000!! Zycze Ci takiego własnie porodu! Ściskam mocno i trzymaj się ciepło