reklama

KOLEŻANKI BIAŁOSTOCCZANKI

  • Starter tematu Starter tematu żużaczek
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Asiołku ja do szkoły rodzenia nie chodziłam ani razu i tak samo jak żużaczek uważam, że personel powinien pokierować porodem. A jak będziesz rodzić na Zamenhoffa to nie masz czym się martwić. Co do znieczulenia to ja czułam skurcze- delikatnie. Do porodu fizjologicznego nie mogą znieczulić jak do cesarki bo przy parciu musisz współpracować.
Pozdrawiam.
 
reklama
No własnie, Betti mogła bys opisac jak wyglada cała procedura porodu w znieczuleniu? poprzednio byłam cały czas "na zywca" :P A odnosnie naszego najprawdopodobniej spotkania w klinice w przeszły piatek - może mnie zauwazyłas? Miałam zielonkawa, długa sukienke w łaczkę i sziedziałam na tej sofie przy szafie od strony rejestracji. :D
 
Żużaczku a o której byłaś w klinice? Bo ja miałam wyznaczoną wizytę na 12.30 ale trzeba było trochę poczekać.
Co do rodzenie w znieczuleniu to ponoć trzeba mieć już jakieś rozwarcie żeby je dostać. Nie wiem dokładnie, ale ja dostałam więc chyba miałam takie jak trzeba. U mnie to wyglądało tak: zajechaliśmy na porodówkę i za jakiś czas zaczęło tak boleć, że poprosiłam o znieczulenie. Przyszedł zaraz anestezjolog, trochę wytłumaczył co będzie robił i zrobił to znieczulenie. Później był już do końca porodu. Ale nie wiem co dokładnie chciałabyś wiedzieć, więc jak coś to pytaj a postaram się odpowiedzieć.
 
No to byłysmy w tym samym czasie, bo ja przyjechałam tam mniej więcej za 10, za 5 13-sta. Ciekawe o jakie rozwarcie chodzi, bo poprzednio 16 godzin meczyłam sie z rozwarciem na 2 palce. Koszmar.
 
HEJ :)

ALE DAWNO MNIE NIE BYLO .... JA PO WCZORAJSZEJ WIZYCIE U GINKA ... USTALIMA ZE JAK NIE URODZE DO 8 CZERWCA TO 8 O GODZI. 10 Mam sie stwaic na usg a 12.06 o 9:00 na czczo na porodowce na warszawskiej ,,,, oj ale sie boje juz .... :-[

a jak tam u was ??? jak samopoczucie i humorki ???

ja ok - dobrze sie czuje tylko dokuczaja mi nocne skurcze lydek i bole brzucha (skurcze) juz sa takie sline ze budza mnie ... no coz .... nie ma co innego juz sie spodziewac to juz tuz tuz :)

pozdrowionka :)
 
wiesz Żużaczku ile jest kobiet tyle tez opinii na temat szpitala na Warszawskiej ...
ja podjelam decyzje ze jednak szpital to szpital a nie prywatna klinika (ktora w razie czego i tak bedzie wiesc do szpitala) sadze ze w szpitalu ja i moja mala bedziemy otoczone dobra i fachowa opieka ... ;D

tym bardziej ze od smago ordynatora po polozna to znajomi wiec ... nepewno bedzie ok ... zreszta innej opcji nie przewiduje ...

wiec co do opinii to powiem wam ze takze i co do kliniki Arciszewskich mam podzielone zdania wsrod znajomych ... (i o Parkowej rowniez) wiec tyle ile ludzi tyle i opinni ... ::)


ale i tak poki nie urodze to nie moge sie wypowiadac co do porodow ... - szpitala sie nie boje ... raczej samego produ :P
a mam nadzieje ze i porodu nie musze ...

pozdrawiam
 
Zgadzam się Tuska z Toba jedynie w punkcie, ze jesli masz znajomosci to będzie ok. Ale czemu w Polsce, jesli chodzi o państwowa sł. zdrowia to jest dobrze tylko wtedy kiedy ma sie 'wejscia" ?

Wiem, ze w prywatnej klinice nie ma takiego sprzetu jak w szpitalu (dodatkowego), ale to co jest , jest o wiele lepsze od aparatury państwowej no i jesli maluszek urodzi sie zdrowy to przynajmnije go "nie zmarnują" tak jak mojego syncia. Musisz bardzo patrzec na ręce poloznym i salowym. Nie wszytskie zmany bada pod kontrola Twoich znajomych. Jak ja lezałam, to połozne mialy takie brudne lapska, ze raz az kazałam iść i umyć takiej ręce zanim sie dotkneła do malucha. Nie mówiąc juz o tym, ze karaluchy sie noca po scianach pedziały..AUTENTYK!!!!!!!
Sam poród to betka, jak będziesz dopatrzona ale potem pilnuj maleństwa bardzo! Niech lezy z Tobą i na krok nie dawaj go samego zabierać! Mi Boguche zabrali raz niby na badania a okazało sie potem, że bez mojej wiedzy dostał butelkę!!! Choc ciagnał pirs jak szatan! Butelka i smoczek były az zółte takie stare - pieluchy jak prane w herbacie....
Nie dziw sie teraz, ze tak BARDZO xle wspominam ten szpital

I CZEMU TAKIE RZECZY SA NA PORZADKU DZIENNYM?? Nie mówie tu tylko o Warszawskiej, ale o całej państw. sł. zdrowia..... Samo istnienie coraz większej ilosci klinik prywatnych daje duzo do myslenia.
Lenczewski był chyba ordynatorem czy zastepca na Warszawskiej i po prostu uciekł z tamtad bo nie ździerżył.

MOja kumpelka rodziła tam w grudniu, tez miała znajomości..... przez źle poprowadzony poród synek musi byc rehabilitowany. Do dzis przeklina dzień kiedy poszła na Warszawską - zastanawiała sie nad Zamenhoffa.........

Aha... jak parę lat temu mialam tam zabieg pod narkoza to mnie wypisali do domu z wenflonem w zyle.... nikt nawet mnie nie zbadał po tej operacji.....

W kazdym razie Tuska - trzymaj się znajomych, nie daj się, kontroluj a wszytsko będzie dobrze. Poród jest do przezycia - zawsze mozesz wziąść znieczulenie. Najwazniejsze ze juz jestes na końcu "brzuchatkowania"... a np. moge cie pocieszyc : moja kolezanka pierwsze dziecko rodzila 3 godziny (całosc), nie czuła silnych bóli tylko dyskomfort i caly czas czekała na te opisywane meczarnie... ;D a tu jej powiedzieli ze urodziła.... hihi. Mąz jest swiadkiem. Był tak samo zaskoczony jak ona!! A dziewuszka drobna, zero bioder, anemia chodząca..... maluch za to prawie 4000!! Zycze Ci takiego własnie porodu! Ściskam mocno i trzymaj się ciepło
 
reklama
Dodam, że jestem cholernie cięta na Warszawska i patrze na ten szpital przez pryzmat choroby mojego synka.... Jakbyscie patrzyli na takie drobinke tak bardzo chora to tez by wam sie mózg zlasował do konca zycia
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry