Cześć dziewczyny. Miałam małe przejścia- wczoraj w pracy urządzono nam Dzień Dzievcka i z wszystkimi klasami przegoniono po stadionie, potem wycieczka do lasu i z powrotem + droga do domu ( mam ok 2 km pieszkiem) i stało się- skurczyki, kolnięcia, od brzuszka w dół do pachwiny. Wybrałam sie do lekarza do poradni w gigancie i wiecie co? bez badania próbowali mnie od razu położyć na patologię, że niby poronienie się zaczyna! Nawet mi szyjki nie zbadali, ani usg tylko od razu na patologię! Powiedziałam, że nie, rozbeczałam się i z mężem pojechalismy do Lenczewskiego. Zrobił usg( w porządku), zbadał szyjkę ( w porządku) i stwierdził że po prostu przeforsowałam, bo mam niskie łożysko z tendencja do przodującego i koniec z pracą! Dostałam zwolnienie na miesiąc i mam leżeć w domu, łykać no-spę. Podtrzymał mnie na duchu, niech mu będzie wynagrodzone. Teraz będę chodzić tylko do Lenczewskiego. Aha, Żużaczku- mam dwóch chlopaków, 5 i 10 lat. Obydwu rodziłam cesarkami i z przodującym łożyskiem...