Dziewczynki przez jakis tydzien bede raczej poza forum. Dostalam tel, ze przyszedl czas pozegnac sie z moja jedna z najukochńszych cioć. Niby byłam na to przygotowana ,nowotwór złośliwy, ale teraz i tak jest mi ciężko jechać do szpitala i spojrzec na nia po raz ostatni. Lekarze nie dają nadzieji oby tylko bidula nie cierpiała.
Dla mnie wiąże się to z wyjazdem, mieszkam w opolskim jade pod Wrocław. Dianka szczesliwa, że jedzie do babci (mojej mamy). Rozmawiałam z nią, że babcia może być smutna. płakać, powiedziałam kilka słów o cioci.