reklama

Kto po in vitro?

reklama
Jakieś rady na zniecierpliwienie? :rolleyes2:
Za tydzień dopiero mam wizytę...ja chcę już...chcę zacząć, chcę zastrzyki, podglądanie, pick up i bąbelka :eek: Szlag mnie trafiaaaaaaa
 
Bałam się zastrzyków. A jak skończyłam stymulację, to jakoś mi ich brakowało...A jak skończyłam 4 podejścia i czekałam od grudnia do teraz na początek stymulacji to odczuwałam jakąś pustkę. Brak wizyt w klinice to zło.
Dziwne,nie?
 
Cała ta procedura ingeruje tak mocno w codzienne życie, że nie da się tego opisać.
Wiesz wydaje mi się, że nie tyle sama procedura co świadomość co jest na jej końcu.
Podświadomie całe te zastrzyki, leki i wizyty kojarzymy z dzieckiem z osiągnięciem naszego celu. I tak przyzwyczajamy się do nich.
Wizyt w klinice mi też brakuje. Ja w ogóle nawet nie wiem kiedy teraz tam będę. To już w ogóle okrutne zawieszenie. Bo ha nic nie wiem.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry