sham jedyną rzeczą, którą czuję są piersi. Na początku pobolewał mnie jajnik ale to pewnie po punkcji. No i parę dni temu lekkie pobolewanie podbrzusza. A poza tym kompletnie nic. Zero plamień, zero przeczuć. Notoryczne zmiany nastroju (typowy PMS).
Ten brak mrozaczków jakoś od samego początku mnie martwi bo to oznacza, że w razie co będzie trzeba odczekać ze 3 cykle. Od razu myślę gdzie ruszać dalej jeśli się nie uda. Lubię mieć plan B.
Choć w sumie z lekarza i miejsca jestem zadowolona ale nie mam żadnej wiedzy na temat embriologow tamże. A czuję, że to oni tu są kluczowi. Poza tym zgadzam się ze zdaniem Lolitki, że należy zmieniać (cokolwiek) przy kolejnych podejściach jesli nie wyjdzie.