( masz przynajmniej wrażenie , że zrobiono wszystko co możliwe ) i cały czas mi chodzi o bardziej jednostkowe podejście do pacjenta. Ja zapłaciłam za hodowlę do 5 doby więc tyle czekali i mogło się okazać , że w 5 dobie nic nie byłoby do podania albo tak jak było teraz same słabeusze . Lekarz powinien mieć większą kontrolę nad tym co się dzieje z zarodkami jego pacjentki i czy może zamiast czekać trzeba zrobić transfer szybciej .zdaję sobie sprawę , że in vitro to loteria i albo się uda albo nie ale łatwiej jest przełknąć porażkę wiedząc , że podano zarodki najlepszej jakości niż takie , które właściwie były w stadium obumierania jak to się stało z jednym zarodkiem powyżej 8b , który już się dalej nie rozwijał. Sama wiesz co oznacza duża fragmentacja komórki .