Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Skoro zaszłam tak "daleko" nie myślè, że dalej będzie źle. Być może moje szanse na taką sytuację są większe niż kobiet do 30 setki, ale przeżywalnoś takich zarodków w moim wieku jest znacznie mniejsza niż u kobiet do 30 stoki. W związku z czym uważam, że taki problem dotyczy każdej z nas - bez wglèdu na wiek. Na razie życzę wszystkim nam samych pozytywnych wieści.
Masz wspaniałego męża :* to już wielkie szczęścieMąż chciał mi dziś adoptować ...... psa
Nie bardzo chce następna stymulację bo mówi że niszcze się od środka a endometrioza i bez stymulacji nieźle mnie czasem wykańcza . Mówi ze zawsze mnie będzie kochał tak samo czy będziemy mieć dzieci czy nie . Ale on chce bym nie wyniszczyla się hormonami bo z życiem bez dziecka się pogodził ale z życiem bezemnie nie.
Decyzja należy do ciebie ale ja z każdym plamieniem jechałam na ipDziewczyny ja caly czas plamie na delikatny brazowy, czy z tym mam jechac do szpital? Jezu jak ja sie stresuje...
Agatek ja jechałam i jak się okazywało ze wszystko ok to wypisywalam się na własne żądanie, a każde usg mnie uspokajalo.Duzo nie plamie, napewno nie jest to zywa krew. Marula ja bym pojechała, ale zostawia mnie na kilka dni, wole jeszcze poczekać w domku, tym bardziej, ze w domu mam malego szkraba i usycham z tesknoty za nim. Większy stres przezywam w szpitalu, ale wiadomo jak bedzie trzeba to pojade. Zebym miala pewnosc ze po usg mnie wypuszcza to co innego.
Dziewczyny ja tak skojarzylam ze plamie odkad biore globulki dopichwowe, w srode pierwsza dawka, od czw plamie. Mam dosyc silne te leki, czy to moze byc powiazane? Moze za bardzo mi sie sluzowka zluszcza? Nic mnie nie boli, ani brzuszek, ani krzyz. Myslicie ze dzidziol ma sie ok?
Dziewczyny ja się żegnam. Wysiadlam. Ostatnie dwa tygodnie, to jakiś żart. Niestety bez happy endu. Game over dla mnie. Wypadam z gry.
Widocznie nie dla każdego jest ta droga. A ja swojej próby nie przetrwałam.
Nie zakładałam takiego rozstrzygniecia. Mój błąd. Naiwna. Dobrze wiem, że tu nic nie jest ani białe ani czarne. Ale po transferowy czas był oczekiwaniem. Na wynik z kosmosu albo smutne zero. A tu psikus. Nie było ani zera ani wyniku z kosmosu. Była najpierw radość, a za chwilę strach. Bo co to ? 33,020. Potem nadzieja, że może za 2 dni... NIE. Wolałabym zobaczyć już na początku 0. Tydzień pełen strachu i niepokoju. W oczekiwaniu na magiczny wynik. I nic. Ból. Gorszy niż null. Głupie? Nie sądzę. Nawet przez chwilę nie pocieszylam się byciem "troche" w ciąży. Jak coś takiego do głowy przychodziło, to zachowawcze JA sprowadzalo na ziemię, natychmiast. I tak mój Everest przegrywa z biologią. Drugi już. A może to stale ten sam? Tylko w innej postaci? W innej istocie. Nie gorszej. Ale tez słabej. Może gdzieś tam jest mój. Silny. Wyczekany...
Choć z drugiej strony, jest jakiś punkt zaczepienia. Może nie do końca jestem zepsuta? Może. ...
Wrócę. Kiedyś. Chyba. Ani mocniejsza ani słabsza. Nie da się tego przyjąć na miękko. A Dupa zawsze będzie boleć.
Dzisiaj już Pękłam. Gdzieś w tym wszystkim za traciłam siebie i męża. ...
Może mi się odwidzi za chwile. Nue wiem. I nie chce wiedzieć. W tym momencie nienawidzę tego całego szajsu, zastrzyków, tabletek, procedury i siebie. Najbardziej.
I pewnie pomyślicie, że jestem głupia. Dostałam szanse. Nie życzę żadnej z Was tego co ja przerobiłam w ostatnich dniach. Wierzę, że będziecie miały więcej szczęścia niż ja.
Powodzenia :*
Witaj MalinuśWitam Was dziewczyny, po dluuugiej przerwie zawitałam znowu na forum.
Obecnie jestem przed punkcją. Dzisiaj przyjmuję ovittelle.
Miłego wieczoru