reklama

Kto po in vitro?

reklama
Ja przy trzeciej stymulacji czułam się tak źle, że powiedziałam mężowi, że to ostatni raz. Bolało mnie wszystko. Ale teraz wiem, że jakby się nie udało, walczylabym dalej :D my też mamy jeszcze jednego Maluszka zamrozonego :) a jeśli chodzi o ruchy to nic nie czuje...
Spoko, pewnie jeszcze troszkę i się zacznie. Gratki za wytrwałość. Nie wiem co by było gdyby się nie udało. Tyle mi już nagrzebali w tym moim brzuchu że mam już stracha. Martwię się też czy wytrzyma ciąże do końca. Mam prawie 90 szwów a zrosty ciągną już teraz jak cholera. Ale nic, nie ma co się na zapasa martwić. Jeszcze jedno cięcie muszę wytrzymać haha:)
 
Wow dzięki za odzew. Czuje ze już nudzić się nie będę. Jestem w 16 tyg. Póki co mam dość zamartwiania się o to czy aby wszystko ok.
To tak w wielkim skrócie: w wieku 10 lat wypadek- rozerwane jelito, operacja, resekcja ledwo mnie odratowali bo było już zapalenie otrzewnej. 2007 w pracy (jestem fizjoterapeutka i pracuje z dziećmi, wczesne wspomaganie rozwoju) pękł mi jajnik- zapalenie otrzewnej, na stół. Uratowali jajnik na szczęście. 2008 guz na prawym jajniku- znowu stół-skończyło się dobrze ale kolejne cięcie na brzuchu. 2010 zaczęliśmy z mężem starać się o dzidzię. Bezskutecznie- za dużo zrostów, niedrożne jajowody. Polecili laparoskopię i uwolnienie zrostów, zgodziłam się. 17 godzin po zabiegu okazuje się ze przypalili mi laparoskopem jelito cienkie i mam dziury. Zapalenie otrzewnej i ostatnie minuty na ratunek. Brzuch rozbebeszony na 20 cm. Ale wychodzę z tego. W domu słyszę ze to moja wina, że mąż jest zdrowy. Niedługo potem rozwód. Załamka. W 2012 poznaję prawdziwą miłość. Mowię mu o kłopotach, on akceptuje. Jest cudownie. Po 5 miesiącach po badaniu wyrok- guz na prawym jajniku wielkości 8,5 cm. Poznań onkologia. Jajnika nie dało się uratować. Miałam już dosyć. W styczniu tego roku pojechaliśmy do Białegostoku. Udało się za pierwszym razem. Grunt to nie poddawać się. Całym sercem wierzę w szczęście.

Witaj :)
Najwazniejsze ze mimo tylu przeszkod wszystko skonczylo sie szczesliwie :)
 
Spoko, pewnie jeszcze troszkę i się zacznie. Gratki za wytrwałość. Nie wiem co by było gdyby się nie udało. Tyle mi już nagrzebali w tym moim brzuchu że mam już stracha. Martwię się też czy wytrzyma ciąże do końca. Mam prawie 90 szwów a zrosty ciągną już teraz jak cholera. Ale nic, nie ma co się na zapasa martwić. Jeszcze jedno cięcie muszę wytrzymać haha:)
Masakra :( a cesarka konieczna ?
 
Masakra :( a cesarka konieczna ?
Wiesz, ilekroć rozmawiałam z chirurgami na temat ciąży twierdzili że mój brzuch nie wytrzyma porodu naturalnego, tego ciśnienia i wogóle. Poza tym otrzewna jest pocerowana i mogłaby niewytrzymać. Sama już nie wiem. Raczej nie zgodzę się na naturalny. Boję się. Poza tym będę prosić lekarza o znieczulenie ogólne, bo mam rozwalony kręgosłup i nie dam sobie go kłuć. Nie wiem jak to będzie. Praca dała mi się we znaki. To dźwiganie chorych i dzieciaków. Zobaczymy....
 
Każdy podchodzi inaczej ......
Ja nie jestem w ciąży i łatwej drogi nie mam .
Imiona dla dzieci też mam. .... mimo że może będę musiała dać na imię tak psu nie dziecku. ....
Ciesze się z każdej ciąży i zdaje sobie sprawę ze statystycznie 4 z 10 się uda. ...
 
Kochane ja juz po wizycie z paczka kolejnych zastrzykow gonapeptylu + 1200 menopuru. Estradiol spadl do endometrium tez zmalalo wiec od dzisiaj zaczynam kolejne serie zastrzykow. Hehe no i jak to zwykle u mnie stres mnie trzyma jak nic.
Troche zle ze gonapeptyl biore wieczorem bo teraz to juz nie moge przelozyc go na rano :( i bede kluc sie z godzinnym odstepem wieczorem ale nic przetrwam czego sie nie robi dla spelnienia marzen o dzidzi
 
reklama
24 kontrolna wizyta przy stymulacji hmm chociaz troche mnie zdziwilo ze tak pozno no ale pewnie troche czasu musi minac zeby mozna bylo zauwazyc efekty stymulacji. Dawka nieduza bo 150j
Hehe mam nadzieje ze sprawdzi sie data ktora wyliczam sobie na ewentualny transfer oczywiscie jak wszystko bedzie sie dobrze stymulowac to chyba mi wypadnie na 1 czerwca w dzien dziecka
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry