reklama

Kto po in vitro?

reklama
A jak i tu i tu byliscie to ja polecam ta Gamete

Napisane na LG-D855 w aplikacji Forum BabyBoom
Bardzo serdecznie dziękuję za radę. Właśnie zależało mi na poznaniu takich prawdziwych opinii kobiet, bo tak na innych forach to zauważyłam że ludzie piszą rzeczy które często mijają się z prawdą. Dużo juz przeszliśmy teraz będzie nasza ostatnia próba dlatego chcę dokonać jak najlepszego wyboru [emoji4]

"To co zawodzi, jest najczęściej przedmiotem nadzieji "
 
Jakoś to tak jest ze w Boże Narodzenie jakoś najgorzej się znosi tę niepłodność...

---26tc---
Ooo tak te swieta sa najgorsze przy naszym problemie. Ja poprzednie mialam totalnie do bani bo na przelomie pazdziernika listopada byl transfer i beta oczywiscie ujemna. To byla masakra mimo ze z gory wszystkich poprosilam zeby nie zyczyli mi ze bede w ciazy to i tak nie bylo to latwe
 
reklama
@MoKa w labo powiedzieli ze juz raczej nie ma szans... Zresztą jutro 6 doba a one na poziomie rozwoju 3 dnia..

Co do męża....
Odnoszę wrażenie że cześć z Was ma mnie za egoistke która nie chce dać mezowi szansy....
Tylko bardzo Was proszę zrozumcie jedno od lutego nie ma poprawy! To co się może zmienić za kolejne 3 miesiące?
Jeśli lekarz stwierdzi że jest chociaż minimalna szansa to pewnie ze walczymy !
Ale jeśli kolejny raz usłyszę że nie ma szans - to wybaczcie ja jestem realistka i w cuda nie wierzę. Szczególnie że jest to prawdopodobnie na podłożu genetycznym.
W tej opcji nie widzę sensu kolejnej suplementacji i kolejnych miesięcy w zawieszeniu
Ja ciebie doskonale rozumiem. Jestem w tej grupie co twój mąż - to ze mną jest problem. Przeszliśmy juz przez procedurę invitro z KD. Nie zastanawiałam się wogole. Bo i nad czym się tu zastanawiać, albo w ten sposób albo w żaden inny dziecka nie urodze. Będąc w takiej sytuacji jak ja czy właśnie twój mąż uważam ze trzeba dziękować ze są dawcy i ze wogole jest możliwość posiadania dziecka. Wiadomo każdy marzy o dziecku z krwi i kości, ale nie zawsze się to uda.
Ja podjęłam od razu decyzję o dawczyni , w takiej sytuacji kiedy lekarz mówi ze szanse są nikłe trzeba wziąść wszystko pod uwagę , czas który ucieka, nerwy ze kolejny raz się nie udaje no i oczywiście też koszta. Być może gdyby było nas stać na wiele procedur próbowałam na swoich komórkach, jednak punk widzenia zależy od punktu siedzenia i w tej konkretnej sprawie ma to powiedzenie olbrzymie znaczenie.

Być może Twój mąż nie dopuszcza do siebie myśli ze raczej dziecka z krwi i kości nie będzie miał, a to bardzo źle. Im szybciej człowiek zaakceptuje okrutna rzeczywistość tym szybciej ruszy z działaniem.

Życzę wam dużo cierpliwości i wzajemnego zrozumienia.

"To co zawodzi, jest najczęściej przedmiotem nadzieji "
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry