reklama

Kto po in vitro?

reklama
Wlasnie pamietam jak sie stresowalas w piatek i probowalas do 20:00 sie umowic na usg. Czasami nasze przeczucia nas nie myla niestety :(
Bylas na usg i pecherzyk byl to nie bylo potrzeby badac bety. Nikt nawet nie pomyslam na tym etapie, ze mogloby byc cos nie tak. Achh :(
Dokładnie...Ale jak widać wszystko się moze zdarzyć... ja jutro znowu wizyta i nerwy. Najgorzej ze sama nie dojadę i musi mnie ktos zawieść, a jak się rozkleje i znowu nie będę mogła rozmawiać z doktorem i w rejestracji to mój szwagier się o wszystkim dowie, a nie chcce tego, nie chce litości i współczucia...
 
Wlasnie pamietam jak sie stresowalas w piatek i probowalas do 20:00 sie umowic na usg. Czasami nasze przeczucia nas nie myla niestety :(
Bylas na usg i pecherzyk byl to nie bylo potrzeby badac bety. Nikt nawet nie pomyslam na tym etapie, ze mogloby byc cos nie tak. Achh :(
Mi się wydaje, że mój lekarz już na tym pierwszym USG wiedział, że coś jest nie tak, znam go na tyle, że jego słowa "jest pęcherzyk ciążowy i to tyle na dziś" były dziwne, pokładał nadzieje, że kolejne badanie przyniesie serduszko. Dopiero dzisiaj zrozumiałam jak świetny personel pracuje w moim gabinecie. Odnoszą się wielkim współczuciem, po wyjęciu głowicy z pochwy trzymał mnie za rękę i tkwił ze mną w ciszy tak długo jak tego potrzebowałam, a po wyjściu z gabinetu położna od razu jak zobaczyła w jakim jestem stanie wzięła mnie do zabiegowego i dzieliła smutkiem. To było dla mnie nieoczekiwane zachowanie. Moja wizyta dziś trwała ponad godzinę ...
 
To teraz pytanie do dziewczyn, które czekały na poronienie ... To boli? Mam się zaopatrzyć w jakieś przeciwbólówki? Jak mniej więcej to wygląda? Kiedy później się dostaje pierwszy okres?
 
Dokładnie...Ale jak widać wszystko się moze zdarzyć... ja jutro znowu wizyta i nerwy. Najgorzej ze sama nie dojadę i musi mnie ktos zawieść, a jak się rozkleje i znowu nie będę mogła rozmawiać z doktorem i w rejestracji to mój szwagier się o wszystkim dowie, a nie chcce tego, nie chce litości i współczucia...
Mam nadzieje, ze wszystko sie jakos ulozy. Strata dziecka, niewazne na jakim etapie jest straszna.
Najlepiej jak z kims pojedziesz, tylko raczej nie da Ci sie ukryc emocji.. wiem jak to jest z tym wspolczuciem, ja tez nie chcialam z nikim rozmawiac przez dluuugi czas. W sumie to dalej mam z tym problem i raczej tak juz zostanie. Otwieram sie tylko na forum.
 
reklama
Mi się wydaje, że mój lekarz już na tym pierwszym USG wiedział, że coś jest nie tak, znam go na tyle, że jego słowa "jest pęcherzyk ciążowy i to tyle na dziś" były dziwne, pokładał nadzieje, że kolejne badanie przyniesie serduszko. Dopiero dzisiaj zrozumiałam jak świetny personel pracuje w moim gabinecie. Odnoszą się wielkim współczuciem, po wyjęciu głowicy z pochwy trzymał mnie za rękę i tkwił ze mną w ciszy tak długo jak tego potrzebowałam, a po wyjściu z gabinetu położna od razu jak zobaczyła w jakim jestem stanie wzięła mnie do zabiegowego i dzieliła smutkiem. To było dla mnie nieoczekiwane zachowanie. Moja wizyta dziś trwała ponad godzinę ...
Normalnie az sie poplakalam.
Ciesze sie, ze mialas tak duze wsparcie ze strony lekarzy i reszty zalogi. To bardzo pomaga przetrwac ciezkie chwile. Ja mialam to samo przez cale 4 miesiace, ktore spedzilismy w szpitalu.
Zycze Ci kochana, zebys sie szybko oczyscila, przeszla zalobe szybko i stanela do dalszej walki ❤️
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry