Beta oby z mrozakami udało się jak najszybciej. Beta jakaś była, co wskazuje na implantację. Teraz trzeba mieć nadzieję, że kolejne zarodki będą zdrowe i pełne sił, by pomieszkać w brzuszku 9 miesięcy :-)
Lolitka zupa smakowicie opisana, więc i ja skopiowałam przepis :-) Masz rację z tym nieszukaniem objawów, bo można się zapętlić w domysłach, a i tak jak już mówiłaś - na dwoje babka wróżyła ;-)
Ja dziś po wizycie. Wyniki rzeczywiście nie napawają optymizmem, ale profesor jest zdania, że trzeba spróbować. Obraz USG wskazał dlaczego najprawdopodobniej tak mocno zleciały mi wyniki. Otóż lewy jajnik najprawdopodobniej jest już całkowicie nieczynny. Wszystko przez tę podstępną endometriozę, której nie zatrzymało usuwanie ognisk podczas laparoskopii, ciąża, karmienie piersią. Zeżarła mi jeden jajnik, teraz nadzieja w tym drugim, który pozostał. W ogóle to okropnie boli mnie podczas USG. Mam mocne tyłozgięcie macicy, a ten lewy jajnik chowa się bardzo głęboko i jest już malutki - lekarka która robiła mi USG początkowo myślała, że miałam usuwaną część jajnika. Tak więc rokowania nie są najlepsze, ale wyzwanie jednak podjęte. Dziś przyjęłam 1 zastrzyk dipherki. Mam przyjmować co 2 dni do 04.05 - mam trochę wydłużone wyciszanie ze względu na służbowy wyjazd m, który przypadałby w okresie ewentualnego pick upu. Pozytywne myślenie to połowa, jak nie więcej, sukcesu. Tylko tak się zastanawiam, czy ja limitu szczęścia nie wyczerpałam przy pierwszym podejściu. W każdym razie jestem już spokojniejsza, będzie o ma być, bez walki się nie poddaję. Jeśli jednak nie zakończy się ta walka sukcesem, no cóż. W domu mam już wielkie szczęście
