Ale fajny temat się wywiązał. Moje zdanie jest takie, że inteligentny człowiek zrozumie a reszte należy olać. Mi jest łatwiej bo jestem w UK, tutaj to jest na porządku dziennym, ludzie dosłownie, mówie o Anglikach raczej trzymają za Ciebie kciuki i nie słyszałam żeby w kościele anglikańskim napiętnowano tą metodę, a przecież obie te wiary wywodzą się z chrześcijaństwa modlą do tego samego Boga, wyznają te samo pismo święte.
U nas wiedzą najbliżsi ale np dziadkom nie powiem bo nie zrozumieją, choć są niesamowicie otwarci i wiedzą że się leczyliśmy tylko przez kazania na ambonie słowo invitro źle im się kojarzy. Chronię ich trochę bo niechcę stresować, bo znając ich to by tym moim cieprieniem staraniowym nieźle się przejeli.
Hola pytałaś o refleksologie, mi bardzo pomogło, ale powinno się chodzić do specjalisty. Punkty punktami, ale chodzi o specjalne techniki naciskania. Ja jak chodziłam to zamykałam oczy i się relaksowałam, nie do końca wiem co robiła, wiem że najpier symulowałaa jajniki co by wyprodukowały piękne jajeczka, a po punkcji przygotowywała macice, a po transferze tez ukrwienie żeby była dobra implantacja.
Dziewczynki a teraz trochę prywaty, głupio mi bo wiele z was czeka jeszcze na pozytywne dwie kreseczki, ale wiem, że je w krótce ujrzycie i będziecie miały te same niepokoje co ja. Te forum przyniosło mi szczęście, poznałam cudowne wspierające dziewczyny i zawsze dzięki wam czułam te wsparcie.
Jutro o 15 mam USG, ostatnio maluszka widzieliśmy w 8 tyg, 5 tyg było dla mnie jak wieczność i to właśnie jutro dowiemy się czy ciąża rozwija się prawidłowo, czy maleństwo zdrowe. Przyznam kosztuje mnie to trochę stresu, bo w życiu nie zawsze miałam łatwo, i często głownie pod górkę...Nie do końca mogę uwierzyć w swoje szczęście. Nie chcę żeby to zabrzmiało, jak czego ty kobieto jeszcze od życia chcesz. Pragnę dowiedzieć się że wszytko jest dobrze, dzidzia zdrowa. Nieśmiale ale z ufnością proszę was o kciuki.
Pozdrawiam