reklama

Kto po in vitro?

reklama
Dziękuję dziewczynki, jesteście naprawdę niezastąpione, na każde pytanie ktoś odpowie, inny coś dorzuci od siebie, takie forum to prawdziwy skarb w tej naszej często bolesnej pogoni za małym szczęściem. Ja po kopniaczki motywujące do pozytywnego myślenia się zgłoszę niebawem :-D

Gotadora to ty waleczna jestes. Ja sobie sama zastrzykow nie robilam. od tego mialam meza. jak pokazalam w klinice moj brzuch po tych wszystkich zastrzykach to uwierzyc mi nie chcieli ze ja jakiekolwiek zastrzyki mialam.
ja też miałam osobistego pielęgniarza w postaci mojego M i spisał się lepiej niż pielęgniarka bo po niej ślad miałam i jakos bolało a on to tak umiejętnie robił :) choć wiele go to kosztowało i niestety będzie musiał to powtórzyć.
 
To nie chory pęcherz, bo nic nie boli, nie piecze. Latam latam i jest to na 100% od luteiny. Jak byłam w naturalnej ciąży i progesteron sam się produkował, to też latałam (jeszcze przed terminem spodziewanej miesiączki) Pamiętem jak dziś jak się zdziwiłam, gdy drugą noc z rzędu musiałam wstać do toalety. Dlatego już teraz wiem,że to "wina" progesteronu. To wrażenie, że coś mi "leci" też mam:-)
 
No to dzięki za pocieszenie. Ja mam dość wrażliwy pęcherz i bałam się bo teraz jakie leki brać?? A "lecenie" to masakra jakaś a zwłaszcza w nocy. Dzisiaj juz myślałam, że to @.

Fusun czy przyjmujesz tez luteine podjęzykową? Jeśli tak to jak to znosisz? Bo mnie od tego obrzydza.
 
Ostatnia edycja:
ja nie mam taiego kłopotu z luteiną, wydaje mi się, że całkiem dobrze ją znoszę, choć i mi się zdarza że raptem "coś" poleci
embarrassed.gif
 
Ja przyjmuję dopochwową i z kolei wolałabym podjęzykową. Kurcze, mam 12 tabletek dziennie (4 szt.na jeden raz) Masakra. Mam trudności z umieszczeniem wszystkich we właściwym miejscu. Ta 4 to już się z reguły nie mieści:-) Teraz jestem w domu, ale od poniedziałku wracam do pracy i jakos sobie nie wyobrażam tego w pracowej toalecie....
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry