reklama

Kto po in vitro?

Dobre warunki do oddania nasienia sa w Parensie w Krakowie. Moj sobie chwalil, ze nie czul skrepowania bo nasienie sie zostawia i nie trzeba przekazywac zadnej pani recepcjonistce [emoji6] Robilismy tam oprocz seminogramu chyba ze 2 albo 3 inne badania. I nie musisz byc ich pacjentka. Wyniki dostajesz na maila. W Novum respektowali wszystkie te wyniki, wiec chyba robia poprawnymi metodami analitycznymi
To chyba wszedzie tak jest przy badaniu nasienia w klinice
 
reklama
Kochana , nie wiem czy można to nazwać urojeniami , ale jak ostatnio podchodziliśmy do transferu razem z nami była również para która miała transfer ( facet ciemnej karnacji , kobieta biała ) mój mąż tylko zdarzył wypalić z tekstem że ma nadzieję że się nie pomylą ;) niestety transfer się nie udał , ja na skwitowane dorosłam że przynajmniej nie będzie problemu czy się pomylili czy nie :p także jazdy na jakieś tam swoje historie ;)

To ja mialam schize ze zrobieniem siku, bo racjonalnie wiedzialam ze to nie przeszkadza ale jak lezalam na lozku po transferze i musialam zejść z lozka po 22 minutach a nie 25 to bylam zla na siebie, ze tyle wypilam. A jeszcze do toalety szlam szybkim tempem bo mi się juz na leżąco prawie ulewalo :-D:szok:
 
To ja mialam schize ze zrobieniem siku, bo racjonalnie wiedzialam ze to nie przeszkadza ale jak lezalam na lozku po transferze i musialam zejść z lozka po 22 minutach a nie 25 to bylam zla na siebie, ze tyle wypilam. A jeszcze do toalety szlam szybkim tempem bo mi się juz na leżąco prawie ulewalo :-D:szok:
to tam gdzie ja miałam transfer leży się godzinę w łóżku :)
 
No dobra przyznać się jakie macie urojenia po transferze? Mi np. wydaje się że nie podali mi tego zarodka tylko został gdzieś i nawet widziałam jakieś klejące coś przy pierwszej wizycie w toalecie. Chociaż widziałam na USG kropkę. Czy już nadaję się do wariatkowa?

Mnie tez przeszlo przez mysl, ze mi zarodka nie podali albo, ze gdzies od razu wypadl. Po pierwszym trnsferze szlam sie przebrac jak pingwin zeby nic nie wypadlo przypadkiem [emoji23][emoji23][emoji33] az sie nie moge nadziwic swojej inteligencji [emoji23]. Do tego balam sie na poczatku korzystac z toalety, a szczegolnie nr 2 zeby nie wyprzec zatodkow, a Po schodach to szlam tak wolno jakbym byla co najmniej po ataku serca. Najgorsze sa chyba jednak wizyty w toalecie kiedy analizuje skrupulatnie papier toaletowy [emoji33]. Aaai jeszcze jak lecialam samolotem dzien po transferze to sie balam, ze zarodek wybuchnie albo cos mu sie stanie przez zmiany cisnienia, az ktos mi powirdzial, ze cisnienie w kabinie jest tkie jak w mexico city wiec nikt by nIe zachodzil tam w ciaze jesli to bylaby prawda. Wiec jak bedziesz jechac do wariatkowa to mnie zabierz po drodze ;)
 
No dobra przyznać się jakie macie urojenia po transferze? Mi np. wydaje się że nie podali mi tego zarodka tylko został gdzieś i nawet widziałam jakieś klejące coś przy pierwszej wizycie w toalecie. Chociaż widziałam na USG kropkę. Czy już nadaję się do wariatkowa?
ło kochana do wariatkowa wcale nie jest tak prosto trafić! jeszcze musisz się postarać! ;P
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry