reklama

Kto po in vitro?

U mnie nie było oglądania zarodku na monitorku pod mikroskopem :( Pierdziele jak się nie uda (tfu tfu tfu) to zmieniam klinikę.
Nie nakrecaj sie. Nerwy sa teraz dla Ciebie niewskazane Kochana. Napewno zrobili wszystko zgodnie z procedura. Moze czekali na widoku z rozpakowanym tym twardszym cewnikiem, ktory lekarz instaluje w drogach rodnych pacjentki. A pozniej nawet nie zauwazylas gdy embriolog przyszla z tym elastycznym cewnikiem z zaeodkami, ktory sie wprowadza w ten twardszy [emoji4]
 
reklama
Asiu, a to nie przeszkadzalo w transferze?
Oczywiscie dzis wypytam go co i jak, ale juz dla spokoju czytam sobie czemu, co to, itd.
Noc byla "sucha", ale kurcze dzis rano znow ciut zabarwiony sluz. Ty mialas zwykle plamienia? Duzo?
Ja mialam tak jak ty pisalas - taki czerwony sluz, wcale tego alo nie bylo. Doktorek sie tym nie przejal. Jak wlaczylam progesteron to minelo i do transferu bylo czysciutko. Ciaza byla.
 
Marghi88 jestem w szoku ze takie coś moglo mieć miejsce... Ja też jestem w trakcie in vitro choć dopiero na poczatku, przesyłam Ci uściski.. Ja sama się wszystkiego boję, czym dobre leki mam, dawke, czy wszystko jest tak jakby fasolka chciała. Bardzo Ci współczuję, myślę o Tobie ciepło. Czy jest szansa że jednak odmroza zarodeczki i zrobią późniejszy transfer, czytałam że do 7dni robią?
Kochana dzięki za te słowa.
Teraz już mam tak namieszane że nie wiem co mam o tym myśleć.
Pytałam się dr czy nie można jakoś zakombinować żeby jednak zrobić transfer, przecież to cykl sztuczny. Ale jak mi powiedziała że trzeba odwołać to nic co dalej mówiła do mnie nie docierało.
 
Tak jestem na sztucznym, dr się zakręciła i mi wypisała progesteron dzień wcześniej niż powinnam wziąć. Jeśli transfer miałby być jutro to zarodki powinny być rozmrażanie wczoraj a nie dziś. A jak do mnie dzwoniła dziś około 12 to nie były jeszcze rozmrożone

Kurcze jescze raz mi przykro, ze Cie to spotkalo. Dbaj o siebie przez ten miesiac, moze akurat tak mialo byc i ten nastepny cykl bedzie szczesliwy. Ale od kliniki zadalabym jakiegos zadoscuczynienia bo to tez o zdrowie chodzi!
 
Byłam dzisiaj u swojego gina i oglądaliśmy z mężem nasze brzdące.
Są już bardzo duże, dzisiaj mam 12t5d a one są wielkością jeden 14t4d a drugi 14t1d. Ten większy wygląda panu doktorkowi na dziewczynkę a mniejszy na chłopca (tak jak obstawiałam. ;) ) Serduszka pięknie biją, widać kości nosowe, przezierność też w porządku. Tak więc odetchnęłam z ulgą. W środę usg genetyczne. Oby wszystko było dobrze.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry