reklama

Kto po in vitro?

Motylku, u mnie jest nieco inna sytuacja, bo ja nigdy nie byłam szczególnie związana z kościołem. Rodzice nie bardzo chodzili, ale Babcia mnie ciągnęła i przez to żyłam w wiecznym rozkroku; pamiętam jako dziecko że płakałam, bo mama i tata nie pójdą do nieba bo nie chodzą na mszę. Postanowiłam oszczędzić tego swojemu dziecku i gdy zdecydowałam się na starania stwierdziłam, że albo zrywam z kościołem albo do niego przynależę. Zdecydowałam sie chodzić. Zaczęłam uczęszczać na msze, poszłam do spowiedzi. Po czym okazało się, że czeka nas in vitro. Po krótkim rekonesansie, usłyszeniu od kleru paru tekstów typu "te dzieci nie powinny się urodzić", "całe zycie będą nosić na sobie ciężar zabitego rodzeństwa, by one mogły żyć", bzdury o bruzdach i syndromie ocaleńca - było to dla mnie za dużo. Odeszłam z koscioła. Nie będę zmuszać swojego dziecka do bycia częścią wspólnoty, która uważa, że nie powinno się urodzić.
Kościół katolicki traktuję z punktu widzenia historycznego. Choinkę na święta mam, bo to tradycja, kolędy lubię, traktuję jako tradycyjne pieśni. Do kościoła w święta nie chodzę, a jeśli się zdarzy, to po to by poobserwować jak miejscowi je świętują. W siłę wyższą wierzę i mam nadzieję, że wystarczy być dobrym człowiekiem i szanować innych, że liczy się to bardziej niż klepanie ojczenasz. Swojemu dziecku będę chciała to przede wszystkim przekazać.
To tak jak ja,
Ja wierzę w Anioły.
 
reklama
Ja jakieś 2 tyg temu byłam chrzestną. Karteczkę dostałam od rodziców dziecka i z wielkim brzuchem poszłam do spowiedzi, a że mało wierze w tą całą katolicką otoczkę to wymieniłam grzechy które wymieniam jak mantrę kiedy muszę. Zaznaczyłam że jest to spowiedź matki chrzestnej. O in vitro się nie zająknęłam bo nie mam powodu do wstydu i wcale tego nie źałuję. Kartkę podpisał. Mnie było łatwo - ja wierzę w Boga ale nie w kościół/księży. Bóg wie i tak co zrobiłam i wie również że jestem w tego dumna.
Czyli wszystko się dobrze ułożyło i nikt się nie obraził? [emoji4]
 
No niestety głupie zasady ma kk. Celuj w młodszego spowiednika.
Dziewczyny nie wariujmy - a czy kobieta , która jest z księdzem w ciąży (nie oszykujmy się są takie) też się z tego spowiada i czy dostaję rozgrzeszenie z marszu bo jest już " naznaczona" . Wydaję mi się , ze ta kobieta ma cięższy grzech - nie macie się czego wstydzić !!! żadnego ciężkiego grzechu nie popełniono !!!
 
@Felia piękna kreska i widoczna. Trzymam kciuki za piękną betę ✊✊✊✊✊✊

@Agniecha1508 bardzo dobrze że się odstresowałaś i teraz luzik przez najbliższe 30 dni. Ja biorę suplementy, leki od lekarza ale co ma być to będzie. Przecież w innej sytuacji byśmy nie fiksowały i bez tych wszystkich diet, supli, unikania słodyczy kawy by się udało.

Co do kościoła to ja chodzę sporadycznie. Ze względu na to że mam unieważniony ślub kościelny ale nie mogę brać drugiego mam tylko cywilny. Ostatnio byłam proszona na matkę chrzestną i nie dostałam kwitka że mogę być bo nie mam ślubu cywilnego. Więc jak padło pytanie co gdybym chrzciła swoje dziecko to ksiądz, że to już inna sprawa i problemu by nie robił. Dla mnie to chore bo w czym jest różnica ??? W ogóle dla mnie klepanie komuś do ucha co zrobiłam źle a taki który ma więcej za skórą będzie decydował czy dać rozgrzeszenie czy nie to przesada. Wierzę w Boga a nie w księży i zdroworozsądkowo do wielu rzeczy podchodzę.
 
Tak mowisz Kasiu... u znajomej ( tak to nazwijmy) byl ostatnio chrzest dziewczynki z in vitro, rodzice poszli do spowiedzi, nie dostali rozgrzeszenia, na mszy nie wilno im bylo do Komunii isc. To jest kur****a chore. Bylo im strasznie przykro.
Dlatego ja w ogole z in vitro sie nie mam zamiaru spowiadac przed chrztem, zakladajac, ze M mnie przekona do chrztu dziecka. Bo poki co, w moim przekonaniu, kazdy racjonalny argument potwierdza, zeby jednak nie chrzcic. U mnie bardziej chodzi o fakt, ze nie mam zamiaru ukrywac przed naszym dzieckiem, ze jest z nami dzieki leczeniu ivf. Nie chce by czulo sie jakkolwiek gorsze wysluchujac bzdetow od katechety na religii, np o wspomnianych tu bruzdach itp. Aktualny program religii to jest dramat w porownaniu do tego jak bylo za naszych czasow.. robia dzieciom pranie mozgow.. i tak jak napisala chyba Surykatka, po co nalezec do zgromadzenia osob, ktore uwazaja, ze lepiej by nasze dzieci nie przyszly na swiat??
 
Dziewczyny....tak mysle jednak, ze przez tych naszych gosci dzis i jutro to bety chyba raczej nie zrobie w weekend, dopiero w poniedzialek. Jak dzis pojade z M na krew, albo jutro do szpitala to beda mega pytania, bo samych w domu ich zostawic po prostu nie mozna.

Chyba nic sie nie stanie, jak po prostu w poniedzialek pojde? Bylby wtedy 7 dpt, a sikacz wyszedl pozytywny w 5 dpt juz.
 
Dwie 5 dniowe blastki, transfer w poniedzialek popoludniu byl. Ja chyba dziewczyny nie powiem nic M o moich szalonych eskperypentach i w poniedzialek lub srode pojade normalnie na bete. Nie wiem czemu to zrobilam, ale jestem przerazona i boje sie, aby nie skonczylo sie znow poronieniem jak poprzednim razem, jezeli ten wynik testu to nie falsz. Nie moge uwierzyc.

No ale serio, spadam zdrzemnac sie jeszcze troche, tylko leki wezme.

Wszystkim dzis same dobre wiesci i kciukasy kochane :)

Gratulacje dwoch kresek! Mocne ✊✊✊ za betę!
Spacer nie zaszkodzi a pomoze, dotlenisz sie, poprawisz ukrwienie.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry