Dziewczyny, tak spojrzalam na transfer w grudniu... w tym samym dniu po transferze mialam 97,5. Razem z M stwierdzilismy, ze fajnie, ze cos pozytywnie sie stalo, ale nie bedziemy sie cieszyli. Zycie nas nauczylo poprzednio, ze nie warto. Postaramy sie zyc od wizyty do wizyty majac nadzieje na kolejna pozytywe, a etarz poki co zyjemy tak jak poprzednio. Po prostu sie staramy i tyle. Wiec wybaczcie, ale nie chce tez nikomu dziekowac itd, choc powiem wam, ze ciesze sie, ze jestescie i ze tak nas wszystkie wspieracie