reklama

Kto po in vitro?

reklama
@anielka0612 @Malinka8212 dziewczyny bardzo mi przykro. Tyle smutnych chwil jest tutaj na tym forum, że naprawdę można się załamać. Mnie podnosi na duchu jednak to, że są też chwile i historie szczęśliwe. Ja czasami zaglądam w kalendarz forumowy i patrzę ile dziewczyn ma wyznaczony termin porodu i myślę wtedy, że jednak to możliwe. Ale niestety te chwile smutku, rozpaczy i złości są nieodłączne i czasami faktycznie ręce opadają:( Mi po ostatnim razie nie chciało się żyć:( Musimy to jednak przetrwać, bo nie ma innego wyjścia. Powodzenia
 
No wiem niestety misja na maxa.
Tylko ty wiesz Mieciu jakie wartości tego progesteronu są ok dla Ciebie, bo jak wiemy nie wszystkie leki wychodzą z krwi? Ale pewnie po tych wszystkich badaniach to masz już odniesienie.

Wlasnie tak sobie myslalam, ze jesli bym badala progesteron to chyba najlepiej jak pojade na badanie przed samym przyjeciem lutinusa, bo przynajmniej wtedy bede miec wieksza klarownosc jaki jest ten naturalny... tak przynajmnien glowa mieciowa to rozkminila ale jakbyscie mialy inny pomysl to piszcie prosze [emoji4]
 
Wlasnie tak sobie myslalam, ze jesli bym badala progesteron to chyba najlepiej jak pojade na badanie przed samym przyjeciem lutinusa, bo przynajmniej wtedy bede miec wieksza klarownosc jaki jest ten naturalny... tak przynajmnien glowa mieciowa to rozkminila ale jakbyscie mialy inny pomysl to piszcie prosze [emoji4]
Ja badałam progesteron wprawdzie po transferze co 48h i chyba faktycznie ten badany przed lekami jest bardziej wiarygodny bo po lekach wychodził mi sporo wyższy niż ten badany przed przyjęciem choć ja miałam doustny, wiec nie wiem do konca jak się to przekłada na lutinusa
 
@anielka0612 @Malinka8212 dziewczyny bardzo mi przykro. Tyle smutnych chwil jest tutaj na tym forum, że naprawdę można się załamać. Mnie podnosi na duchu jednak to, że są też chwile i historie szczęśliwe. Ja czasami zaglądam w kalendarz forumowy i patrzę ile dziewczyn ma wyznaczony termin porodu i myślę wtedy, że jednak to możliwe. Ale niestety te chwile smutku, rozpaczy i złości są nieodłączne i czasami faktycznie ręce opadają:( Mi po ostatnim razie nie chciało się żyć:( Musimy to jednak przetrwać, bo nie ma innego wyjścia. Powodzenia
Z jednej strony sporo smutnych historii, ale tez sporo dających nadzieje. Trzeba walczyć i uparcie dążyć, a w końcu upragniony cel bedzie osiągnięty bo po to to wszystko żeby kiedyś w końcu mieć w ramionach wytęsknione dziecko
 
reklama
Z jednej strony sporo smutnych historii, ale tez sporo dających nadzieje. Trzeba walczyć i uparcie dążyć, a w końcu upragniony cel bedzie osiągnięty bo po to to wszystko żeby kiedyś w końcu mieć w ramionach wytęsknione dziecko
Dokładnie.Jak ja zasnąłam w ciążę to nie wierzyłam że skończy się to dobrze że nie możliwe że spełni się moje marzenie że byłoby zbyt pieknie..dziś 4 miesiące po porodzie gdy podchodzę do łóżeczka wiem że cierpliwość popłaca i że pierwszy transfer nie udał się by mógł urodzić się w danym momencie mój Adaś.
Mnie udało się za drugim razem może nie przeszłam tak wiele co niektóre tu z was dziewczyny ale jak się to mówi każdy swoją bide ma.7 lat czekałam na syna i się doczekałam Wam też się uda mocno w to wierzę.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry