Witam serdecznie! Własnie po dłuższej przerwie zaczęłam przeglądać od nowa fora z ta tematyką i od razu trafiłam na problem hiper. Trzy i pół roku temu, jak się sama z nim zmagałam, to przyznam, że niewiele byłi informacji... Teraz jakoś więcej widzę tych przypadków. Ale najpierw się przedstawię: Jestem po leczeniu IVF, 2 podejścia (jedno przerane przez ryzyko hiper), trzy transfery (1 świeżynek, 2 mroziaczków) i nic. Potem dwa lata przerwy i inna klinika. Pierwsze IVF i...w domu prawie trzyletnie bliźniaki! Pisze o tym do Was, zeby dodać otuchy i sił, bo też i nie jestem jedyna w mojej okolicy, której się udało. Moja przyjaciólka zmagała się z 3 podejściami i dużymi problemami hormonalnymi, małą ilością zarodków i za ostatnim razem w sumie zostało jej tylko dwa maluszki i teraz cieszy się 6 tygodniowym synem:-) My mamy to za sobą, ale doskonale wiemy, jak się czujecie...
Co do hiperstymulacji, to nie była taka, zeby nie doszło do transferu, zresztą nawet nie wiedziałam, że takie jest ryzyko. Dopiero w trakcie czekania na test zaczęłam bardzo źle się czuć, brzuch mi urósł potwornie i miałam silne ataki bólu.Piłam ogromne ilości płynów:-) Po zgłoszeniu się w 7 dniu po transferze do lekarza musiałam zostać w szpitalu, już z dużym prawdopodobieństwem ciąży. Ale nie chciałam w to wierzyć, bo brzuch momentami tak mnie bolał, że nie byłam w stanie nawet wezwać pielęgniarki...Dostawałąm albuminy, nawadnianie i furosemid na pozbycie się 5l wody z brzucha. Wynik Bety wskazał na ryzyko ciąży mnogiej i stąd ponoć aż taki gwałtowny rozwój hiper. Jednak przy takiej ilosci leków przeciwbólowych i skurczach byłam pewna, że ciąża nie ma szansy się rozwinąć. A jednak postanowiła inaczej:-) Z tym piciem jest tak, że jeśli woda zatrzymuje się w powłokach brzusznych to istnienie ryzyko odwodnienia (bo, w prostych słowach, nie jest tam, gdzie powinna), ale to trzeba kontrolować (ja dostawałam również leki na odwodnienie). Mam nadzieję, że mój przypadek trochę uspokoił przestraszone serca, bo naprawdę nie jest to wyznacznik, czy ciąża będzie, czy nie... Pozdrawiam zatem serdecznie wszystkie starajace się o dzieciaczki osoby...
Ja powoli przymierzam się do zabrania pozostałej czwórki z zimowiska...:-)