reklama

Kto po in vitro?

Hope: Zdecydowanie się z Tobą zgadzam. To ruletka. Przyjmując identyczne leki, w identycznych proporcjach jak kobieta, której in vitro powiodło się - nie gwarantuje niczego. Ja czytam Wasze wpisy na temat leków, które brałyście, bierzecie i tak, jak już powiedziałam, jestem zadziwiona ich ilościom. Chociaż przypominam sobie jak to było przy moim poprzednim (nieudanym z resztą) podejściu do in vitro i pamiętam, że też tych leków brałam wówczas zdecydowanie więcej. Zaznaczę przy tym, że pierwsze in vitro miałam robione w innej klinice. I jak widać tam mieli zupełnie inne podejście niż w klinice, w której teraz jestem. Wtedy, mimo większej ilości leków nie udało się, a teraz jestem w ciąży i to w bliźniaczej a nie brałam nic oprócz luteiny (za wyjątkiem zastrzyków w trakcie stymulacji rzecz jasna).
 
reklama
Beta: Ja Was cały czas wirusuję i nie mogę się już doczekać kolejnych dobrych nowin na naszym forum. A teraz to się ich posypie. Wierzę w to całą sobą. A teraz "cała ja" to nie takie byle co, bo emanuuję potrójną siłą rażenia. Więc to już COŚ :eek:.
 
Powiedzcie dziewuchy- te szczęściary ciężarówki- jak tam u was z objawami było.
Ja 6 dzień po transf. 5ciodniowców, cos mnie tam w brzuchu leciutko mieli od kilku dni, ale juz czarno widze, że nie to sie dzieje co trzeba, bo cycki zero wzrostu, zero nadwrazliwości, nic!

Obiecałam sobie nie świrować ale same wiecie jak to jest z tym wyczekiwaniem i wmawianiem sobie objawów...
Sikam jak wariat, ale jestem okropnie przeziębiona, więc to raczej od tego. Mam nadzieję że nie wykichałam i nie wykaszlałam tych biednych zarodków co się chciały mnie złapać, a tu takie trzęsienia im zafundowałam...
 
Missdior: No to elegancko!!! Tak właśnie miało być. Na taki Twój wpis czekałam. Super!!! Teraz dbaj o siebie, bo nie jesteś już sama.
Beta: Ja też wsłuchiwałam się w swój organizm i doszukiwałam się objawów. Dziś wiem, że to nie ma sensu. Ja nie miałam żadnych objawów, które wskazywałyby na to, że się udało. Wręcz przeciwnie. Czułam się jak przed @ i strasznie mnie to martwiło. Byłam już na prawdę zrezygnowana. Musisz być cierpliwa. Jeszcze chwilka i wszystko będzie jasne. To, że dużo siusiasz to bardzo, bardzo dobry objaw. Wiem to, bo o to pytał mnie lekarz. Większość innych objawów, które odczuwamy, takie jak bóle cycuchów, podwyższona temperatura są u nas wywołane farmakologicznie. Tak działa progesteron. Dlatego też tym w ogóle nie należy się sugerować.
 
Ostatnia edycja:
Ostatnia edycja:
hej beta, tak jak lusia napisala-sikanie to dobry znak, u mnie bylo pocenie w nocy, cycki bolaly ale jak przed okresem i generalnie uczucie jak przed okresem, no i ciagnelo mnie w miejscu punkcji -lekki ucisk od czasu do czasu, ty nic z tych rzeczy mozesz nie miec-inne hormony itd., wiec trzymaj sie tego co dziala pozytywnie-sikasz znaczy juz ok!!!!!!!!! przesylam wiruski ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

no i droga prezesowo, bombastycznie!!!!!!!!!!!!!!!! teraz odpoczywaj sobie i nie szalej, tak przy okazji to skad bierzesz te boskie animowane buzki?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry