reklama

Kto po in vitro?

Kariotypy dawno zbadane,cftr u mnie i partnera,azf u niego.Wszystko u nas ok.W rodzinach naszych żadnych przypadków wad genetycznych.Widocznie taki pech losowy.
Może zapytaj w klinice tak bo moja mówiła że poszła by mi na rękę że przed transferem pobiora materiał do badania a gdy okaże się że jesteś w ciąży to wtedy dali by materiał do badania. Gdyby okazało się znów że jest coś nie tak to od razu odstawisz leki i organizm sam się oczyści. No chyba że wolisz od razu wiedzieć że zarodek trsnsferowany jest zdrowy
 
reklama
Kurczę to naprawdę poważnie brzmi. A myśleliście może o adpocji nasienia?
Ja mam kiepskie komórki,moj ma kiepskie nasienie,ale lekarz prowadzący in vitro przekonuje nas do KD,nic o nasieniu nie mowi. Jestem w trakcie ostatniej 3 stymulacji i za miesiąc sie okaże czy cos z tego wyjdzie i czy bede mieć biologiczne dzieci,bo kolejny krok to KD właśnie.
 
Może zapytaj w klinice tak bo moja mówiła że poszła by mi na rękę że przed transferem pobiora materiał do badania a gdy okaże się że jesteś w ciąży to wtedy dali by materiał do badania. Gdyby okazało się znów że jest coś nie tak to od razu odstawisz leki i organizm sam się oczyści. No chyba że wolisz od razu wiedzieć że zarodek trsnsferowany jest zdrowy
To też dobry pomysł,ale ja przeżyłam tak trudne chwile i ból,że nie wytrzymałabym chyba czekania.Wolałabym wiedzieć zanim zarodek zagnieździ się we mnie,Druga strata by mnie dobiła psychicznie.Ciągle zadaję sobie pytanie,dlaczego mój organizm nie odrzucił od razu wadliwego zarodka?Nie musiałabym tyle cierpieć ....
 
To też dobry pomysł,ale ja przeżyłam tak trudne chwile i ból,że nie wytrzymałabym chyba czekania.Wolałabym wiedzieć zanim zarodek zagnieździ się we mnie,Druga strata by mnie dobiła psychicznie.Ciągle zadaję sobie pytanie,dlaczego mój organizm nie odrzucił od razu wadliwego zarodka?Nie musiałabym tyle cierpieć ....
Pewnie dlatego że byłaś obstawiona lekami i masz silny organizm. Zobacz i bez in vitro rodzą się dzieci z zespołem downa. Może poprostu ta choroba jest przez nasz organizm do przyjęcia i dlatego go nie odrzuca. Rozumiem też twoje obawy. A macie jeszcze jakieś zarodki?
 
Kurczę strasznie duże te koszta. A wy badaliscie kariotypy? Wyszło wam że jesteście na coś narażeni? Albo czy w rodzinie mieliście przypadek sepolu downa?
Nie wydaje mi się żeby to było takie proste, to chyba są mutacje które zdarzają losowo, nie do końca zależnie od tego co my mamy w genach. Ale kariotypy mogą pomóc w ustaleniu ryzyka dziedziczonych chorób genetycznych, u nas wyszło że mąż ma mutację genu odpowiedzialnego za mukowiscydozę (nie jest chory, ale jest nosicielem) i ja robiłam poszerzone badania, bo gdyby się okazało że ja też mam mutację tego genu to byłoby ryzyko urodzenia chorego dziecka, i to byłoby wskazanie do zbadania wszystkich zarodków. Ale okazało się, że u mnie jest ok
 
reklama
To też dobry pomysł,ale ja przeżyłam tak trudne chwile i ból,że nie wytrzymałabym chyba czekania.Wolałabym wiedzieć zanim zarodek zagnieździ się we mnie,Druga strata by mnie dobiła psychicznie.Ciągle zadaję sobie pytanie,dlaczego mój organizm nie odrzucił od razu wadliwego zarodka?Nie musiałabym tyle cierpieć ....
Kochana ja myślę że to był przypadek. Dzieci z zespołem Downa rodzą się czasami , taki traf, pech. Rozumiem twój strach. Ściskam kochana.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry