Oska - na razie nie robię, nie mam odwagi... Poczekam do poniedziałku...
Dziewczyny, czytam Was cały czas i trzymam mocno kciuki za wszystkie na etapie stymulacji i za Adusia - ja jakoś wierzę, że Ci się uda!
Ja wciąż próbuję pogodzić się z porażką, sama nie wiem, czy to rezygnacja, ale nie boli aż tak bardzo - w końcu za mną tyle miesięcy rozczarowań i faszerowania się hormonami... Na tamtej wizycie umówiłam się już na marzec, mam się zgłosić w 30 dniu kolejnego cyklu. Wciągnęłam się w intensywną pracę, wypiłam już morze kawy... Wczoraj odstawiłam lekarstwa, bo po co się faszerować.
Dziś rano, żeby nie mieć wyrzutów, zrobiłam sikańca - wyszła bardzo bledziutka druga kreska, której nie widziałam od 6 lat - ale z kolei dużo bledsza, niż te 6 lat temu, musiałam się mocno wpatrywać. Ale już zaglądałam kilka razy do kosza i jest. Nie wiem, co o tym sądzić. Jutro testuję drugi raz, bety na razie nie będę robić, szkoda kolejnej kasy, testy mam takie tanie po kilka złotych z allegro to nie szkoda...
Sama nie wiem, miotam się pomiędzy szczątkami nadziei a tym wynikiem 1 sprzed kilku dni. Najgorsze, że teraz jak się okaże że nic, to będzie jeszcze większe rozczarowanie... Czy ktoś tak miał i to się w ten czy inny sposób skończyło?...