szarlotka witaj serdecznie! In vitro to nie wyrok, a możliwość posiadania własnego dziecka. Tak na to patrz i będzie lepiej. Aczkolwiek myślę, że szok towarzyszył każdej z nas, gdy usłyszała tę wiadomość "Jedynie in vitro", ale nie taki diabeł straszny jak go malują, choć niestety drogi :-(
chanellini rozumiem Cię, że teraz możesz źle się czuć, że masz doła. Jajeczek nie jest dużo, ale nie wszystko stracone. Do znudzenia będę powtarzać, że ja przy swoim pierwszym podejściu, przy obniżonej rezerwie jajnikowej też miałam tylko 4 dojrzałe jajeczka. Wszystkie się zapłodniły, ale tylko 2 dobrze się rozwijały. No i mam córeczkę. Musisz wierzyć w to co masz, przygotowywać jak najlepiej organizm na przyjęcie bąbelków. trzymam kciuki i wierzę, że będzie piękne zakończenie :-)
missdior gratuluję :-) A jeśli chodzi o testy, to niestety czasami oszukują. Nie od dziś jestem na forum in vitrowym (nie tylko tutaj) i zdarzało się, że przy betkach wyższych niż Twoja nie pojawiała się krecha.
basset trzymam kciuki za jutro. Ale czemu Wy się tak upieracie przy tych sikańcach? Przecież badanie z krwi jest o wiele czulsze i już nawet w 8 dniu, jeśli była szybka implantacja lub zarodek był rozwinięty do stadium blastocysty, widać czy ciąża jest. Tylko się stresujecie bez sensu. Albo czekacie tyle ile lekarz przykazuje i dopiero sikniec, albo szybciej ale tylko i wyłącznie beta!!!!
Baśka wynik imponujący :-)
Wirka jestem tego samego zdania co Lusia, może udajcie się do innej kliniki.
A ja Wam powiem, ze sama siebie mam dość. Dziś skończył mi się steryd - metyred i właśnie w tym momencie sobie uświadomiłam, że 4 nierozpoczęte opakowania w niedzielę wylądowały w śmieciach... Trzymałam go w opakowaniu razem ze strzykawkami i igłami, a gdy mi się skończyły zastrzyki to po prostu wyrzuciłam nie zaglądając do środka... Na szczęście miałam receptę na 1 opakowanie, więc od razu wykupiłam. Jak pojadę na transfer to poproszę o kolejną receptę. Tylko jak można być takim zakrętem...