reklama

Kto po in vitro?

madzialenak, miliaa - bardzo ładne imiona już wybrane. Ja już też mam od dawna wybrane imiona, tylko bardziej standardowe - Jan albo Julia.
Agapl - oj Aguś, widzę że mimo że każda z nas wie, że sikaniec jest niemiarodajny to i tak próbuje. Ja wykorzystałam koło 7 podczas pierwszej próby :) Ale powiem Wam dziewczyny, że to tak jest - rozum mówi że za wcześnie, serce pragnie aby już wiedzieć :) Trzymam kciuki za Twoje testowanie.
Gratuluję także dziewczynom z pozytywnymi testami i życzę spokojnych 9 miesięcy.


A u mnie w telegraficznym skrócie. Endometrium dalej na poziomie 7 mm z małym haczykiem. Wiele starań o zwiększenie - leki, suplementy diety, nawet kuracje eksperymentalne.
Miałam podany Tevagrastim domacicznie. Chociaż lek podaje się przy innych schorzeniach (onkologia, RZS) i w dodatku dożylnie, to według nowych prac lekarzy można też podawać domacicznie w celu poprawy endometrium, które nie reaguje na inne leki. Lek miałam podany w środę, w piątek podczas sprawdzania okazało się, że nic nie pomógł. Pani dr. stwierdziła że spośród jej pacjentek tylko ja nie zareagowałam na niego. No cóż, każdy pragnie być wyjątkowym ale nie akurat pod takim względem. Pociesza mnie fakt że zdarzały się pacjentki u pani dr. które zachodziły w ciąże po in vitro przy mniejszym (5,5) endometrium.

Decyzja zapadła, podajemy przy endo 7 mm z małym hakiem. Dzisiaj o 9:30 moje dwie śnieżynki zamieszkały w brzusiu :) Plasterki oczywiście naklejone, zdjęcia dzieciaczków zabrane (bo pierwszym razem nie dostałam zdjęć). Mimo całonocnego powrotu do domu mojego męża i jego zmęczenia wspierał mnie dzisiaj dzielnie i był cały czas ze mną. Dzieciaczki były odmrożone wczoraj. Podczas zamrożenia były to 3 dniowe zarodki, wczoraj odmrożone i już się podzieliły. Dzisiaj już komóreczki zaczęły się zlewać, czyli wszystko ok. Otoczka cienka i nie było wskazań do nacinania.

miliaa bardzo dziękuję Ci że doradziłaś mi dr L.O. Przy przygotowaniu nie musiałam na każdej wizycie opowiadać mojej historii. Pani doktor wszystko pamiętała, bardzo się angażowała w to co robi. I jedno dla mnie na plus - prowadziła mnie cały czas i nawet transfer dzisiaj robiła ona. To dla mnie było bardzo ważne - od początku do końca jeden lekarz, który cały czas był na bieżąco z moimi zmaganiami.

To teraz czekam 2 tyg i zobaczymy czy się uda. Tym razem staram się podchodzić do tego bardziej z dystansem i tłumaczę sobie, że mam jeszcze parę prób, bo 6 śnieżynek nadal czeka :-)
 
reklama
gatadora - naprawdę niesamowita sprawa!!! Chcę tak umieć zadowolić dzidziusia, ale chyba będę się bała :-(
lili85 - wiem, że znacznie łatwiej czekać kogoś wyników i kibicować, niż samemu, choć się niesamowicie emocjonuję Naszymi wspólnymi wynikami. Może to też wynika z faktu, że każdy żyje w swoim świecie, ma inne zajęcia i myśli krążą również wokół innych tematów, a czas szybciej mija....
 
dziewczyny!

jak sie czujecie po transferze? u mnie 3 dzien po i jak nacisne lekko brzuch to mnie boli. jajnikow nie czuje ale brzuch tak. jakby bol na okres. czy to jest objaw? czy sie sugeruje?
 
Milagors ja miałam takie uczucie przez chwile w niedziele wieczorem, to był 6 dpt, najbardziej czułam bąbelki wczoraj i dzisiejszej nocy, rano trochę słabo mi było, trochę niedobrze, potem czułam się normalnie, czasem czuje takie łaskotanie -rozciąganie :-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry