Przynajmniej masz głowę zajęta czymś innym i nie myślisz tak bardzo o minionych tygodniach... Ja też ciągle sobie zajęcia szukam... Ostatnio wpadłam na pomysł że chciała bym mieszkać w domku jednorodzinnym... Z takim wielkim ogrodem. I tak szukam i szukam ale jak patrzę na te ceny to dochodze do wniosku ze jednak pozostanę w moim własnym ale ciasnym M4. Już w planach mialam wynieść się do domku, a mieszkanie pierw na wynajem a później dla dzieci[emoji7] do pracy na razie nie chce wracać...( Muszę sobie wszystko poukładać w głowie przed grudniowym transferem), dzięki Bogu mogę sobie na to pozwolić... I tak siedzę całe dnie w domu (oczywoscie nigdzie nie wychodzę bo nie mogę nawet głupiego przeziębienia złapać, nie licząc pomocy bratu, siostrze czy szwagierce, mój maąż juz nawet przykolegowal się do mojego samochodu twierdząc że mi i tak nie potrzebny bo ja w domu a zawsze to jeżdżąc moim zaoszczędzimy trochę... Ja mam na gaz i cały miesiąc do pracy i z pracy jeżdżę za około 100 zł a on niestety bezyne i silnik duży więc tak lekka ręka u niego się tankuje 400 zł plus jakieś wyjazd do kliniki a teraz ich będzie kilka to kolejny wydatek na bezyne... ) i marzę... Marzę o tym co będzie, a wiem że będzie teraz już tylko lepiej... Musi... 8 lat starań.... Gdy w końcu test pokazał 2 kreski nie mogłam w to uwierzyć.... Niestety ciaza zakończona poronieniem... Juz za dużo łez... Za dużo nerwów, strachu.... Teraz już musi być tylko lepiej.... Jak pierwszy raz zobaczyłam 2 kreski na teście wpadłam w taki szał że nie wiedziałam co mam robić, tak bardzo się cieszyłam... Tak wielkie nadzieję mialam... Juz oglądałam ciuchy ciążowe bo chcąc nie chcąc trochę przytyłam po stymulacji a też bez sensu było mi kupować nowe spodnie, wolałam już oglądać ciążowe (lepiej dla brzuszka i wygoda dla mnie) , mąż zaczol łóżeczko robić... Eh... Boziu tak pisze bez ładu i składu :/ Ale na kocu jeszcze napiszę że wiem że będzie dobrze, że będziemy szcześliwe, że zobaczymy znów 2 kreski, pozytywna betę, z pierwszego usg wyjdziemy ze łzami w oczach bo właśnie na nim usłyszymy pierwsze bicie serduszka naszych maleństw (ja bynajmniej tym razem ide na wizytę dokładnie miesiąc po transferze nie chce się już denerwować tak jak to było teraz), i każde kolejne usg będzie dla nas czymś niezwykłym, wyjątkowym tylko dla nas. I tak będziemy żyć od wizyty di wizyty, od 1 kopniaka do kupowania pierwszej w życiu wyprawki, Az nadejdziemy do dnia w którym pierwszy raz będziemy mogły przytulić nasze skarby... I tak całe życie już do końca będziemy przy nich, na naszych oczach postawia pierwsze kroki, będziemy tulić i starać się z calego serca ulżyć w cierpieniu przy 1 zębach. Będziemy dla nich wzorem, najlepszymi przyjaciółkami, aż nadejdzie dzień w którym będziemy wyprawiać naszym pociechą wesele [emoji3590] tak, tak wiem bardzo odległe te moje myśli i marzenia [emoji85] ale życzę tego wam wszystkim jak i sobie[emoji3590]