lolitka200
Wiem tyle,ze nic nie wiem
kinga - ja po prostu mam taki charakter ze nie akceptuje ze czegos nie moge. musze i koniec. i wierzylam ze sie w koncu uda. nie zalamywalam sie. czy bylo ciezko? BARDZO... psychicznie oczywiscie, nie fizycznie... bol i strach ale nadziei bylo wiecej niz strachu i poczucia bezsilnosci i to w koncu ona zwyciezyla. pamietaj ze kazde podejscie to po prostu nadzieja ze sie uda. nie patrz ile razy sie nie udalo, to nie ma znaczenia. co wazne to to, ze sie moze udac kolejnym bo to prawda. jedni maja szczescie od razu zaskoczyc, inni chwile musza poczekac i my czekalysmy troche dluzej. zycze ci wytrwalosci i wiary a ja chcesz pogadac to daj znac na privie.....

Wysyp babyboomowych dzieciaczków!