Dziewczyny! Zapijam dzisiaj winem Prosecco strate mojego drugiego dziecka

22 lipca straciłam z”Pawełka” w 9 tyg ciąży, teraz straciłam Kropka w 7 tyg ciąży

ten ból jest większy, bo gdyby nie moja mała wiara po słabym przyroście bety i decyzja lekarza, że leki należy odstawić dzisiaj to serce by pewnie nadal biło. To ku przestrodze dla Was - nie patrzcie na betę aż tak, jak spadnie!!! To nie wyrok, po moim przypadku widać, że mogła spaść , a jednak nadal byłam w ciąży. Ten Kropek walczył przez tydzień, odcięty bez leków, w brzuchu mamy, która już godziła się z jego stratą i czekała na poronienie, nie oszczędzała się, dźwigała, piła lamkpę wina co drugi dzień z żalu, że znowu nie wyszło. Czasu nie cofnę, ale wiem że wrócę tu z nowymi siłami, spróbuję raz jeszcze i na pewno nie odstawię żdanych leków dopóki nie przekonam się na USG, że powinnam. Dostałam bolesną lekcję i wyciągam z niej wnioski. Kto jak nie my KOBIETY potrafi tyle znieść co???? Tylko my, walczące o to nasze jedno marzenie. Trzymam za Was kciuki, za te co czekacie na USG, za te co betujecie i za te co są w połowie lub wysokiej ciąży! Szczególnie Szyszka i Fredka praz Justi- Was pamiętam bo razem zaczynałyśmy, tyle że ja już do tego czasu straciłam dwa kropki. Do trzech razy sztuka. Pozbieram się i zawalczę jeszcze raz! Odezwę się do Was tutaj, tymczasem będę zaglądać.