Nawet nie wiecie jak mnie pocieszyłyście , już się bałam ,że odwlecze się to niemiłosiernie ...a tak dzięki Wam znów wróciła nadzieja...Staram się tylko o tym myśleć , córcia wciąż powtarza " mamusiu proszę Cię nie płacz " serce pęka mi jeszcze bardziej patrząc jak ona cierpi przeze mnie :-(. Udało mi się ją wygonić do babci i mogę poryczeć w samotności:-( najgorsza jest ta świadomość, że to będzie moja ostatnia szansa...Powiedziałam sobie ,że nie będę mimo wszystko przesadzać tym razem...żadnych suplementów oprócz tego co lekarz zaleci oraz witamin i kwasu foliowego .
Jeszcze mam jedną " super wiadomość " koleżanka z pracy do mnie dzwoniła ,że przyjęli dwie nowe osoby i raczej mi podziękują za współpracę i to nie dlatego, że byłam na L4 , a dlatego ,iż nie wiadomo skąd dowiedzieli się o moim IV...pewnie po pieczątce z L$