Kochana to tak jakbym o sobie czytała,że tyle jeszcze rzeczy potrzebnych koło domu,że jeszcze węgla nie ma na zimę,że in vitro to strata kasy,bo skoro się nie udało 2 razy to pewnie za 3 razem też nie.Też mi ciężko,nie raz mam łzy w oczach,bo musi brać 2 pracę dodatkowo,żeby jakoś starczyło znowu na podejście.Obiecalam mu ,że to ostatni raz,bo mamy 2 słomki plemnikow z biopsji zamrozone ,nie chcę co roku juz opłacać,a teraz jesteśmy w programie z dofinansowaniem i to bedzie nasza ostatnia szansa. Więc zgodził się.Wiesz,jeśli się marzy o dziecku ,to człowiek tym żyje,mi ciężko bedzue pogodzić się z brakiem macierzyństwa,jeśli się teraz nie uda.