reklama

Kto po in vitro?

To pewnie będzie zależało od tego, jak dojdziesz do siebie, itp.
Ja miałam transfer niecałe 4 miesiące po łyżeczkowaniu, ale to przez kolejkę w klinice niż kwestie medyczne. Chociaż przyznam, że odczekanie 3 miesięcy wydawało mi się po prostu bezpieczniejsze (nawet się starałam naturalnie w tym 3. miesiącu ;-)). Ale tak jak dla koleżanki wyżej - pomocne było dla mnie nastawienie na ciąg dalszy. Starałam się myśleć o kolejnym podejściu i mieć już ten poprzedni etap za sobą. Ale fakt, że nie mówiłam praktycznie nikomu o ciąży.
Właśnie ja popełniłam duży błąd bo wszyscy wiedzieli każdy 🤦‍♀️🤦‍♀️a najgorsze jest informowanie , że już się nie jest i tłumaczenie a czemu dlaczego a po co jak ja sama nie wiem dlaczego serduszko się zatrzymało 💔💔ja myślę o kolejny podejściu grudzień styczeń teraz mam wizytę 31 aby zobaczyć jak się tam w środku wszystko ma po tym łyżeczkowaniu 😭😭
 
reklama
Ja też nikomu nie mówiłam.
Jakoś łatwiej mi zawsze było wrócić do normalności.
Wypłakać się w ciszy. Ułożyć kolejny plan i wrócić do codzienności.
Prawda jest taka ,że niekiedy droga.do macierzyństwa bywa bardzo długa i kreta ale ja wierzę, że jak toś walczy to prędzej czy później się uda. Dużo siły. ❤️
Wiem , że droga jest kręta i długa na 5 transferów dwa udane ale jeden zakończył się ciążą 🥰🥰🥰 A drugi wszyscy wiemy serduszko przestało bić 💔💔mamy jeszcze dwa zarodki z trzeciej procedury ❤️licze , że chociaż jeden z tych dwóch da zdrowa i szczęśliwa ciąże
 
Ale wiem jedno nikomu nie powiem ,że podchodzę zostawię to dla siebie i męża bo człowiek tak się cieszył a teraz musi odpisywać jak ktoś pyta jak się czujesz brzuszek widać 😭😭😭a jedne co widać to brzuch wzdęty od bólu 💔💔a serce pęka
Zrobiłam tak samo, teraz nikomu nie powiedziałam. Wiem tylko ja i mój mąż no i wy teraz 😂 ale rodzina nie wie nic. Nawet nie korci mnie żeby coś mówić.
 
Zrobiłam tak samo, teraz nikomu nie powiedziałam. Wiem tylko ja i mój mąż no i wy teraz 😂 ale rodzina nie wie nic. Nawet nie korci mnie żeby coś mówić.
Tak naprawdę to zawsze coś może się stać ale lepiej chyba poczeka, już o tym dobrze wiem 😪chociaż tyle dobrze ,że moja córeczka tak tego nie przeżywa pierwszy dzień płakała jak się dowiedziała ,że maluszka nie będzie 😭A teraz mówi mamusiu mamy swojego Aniołeczka
 
Mój chciał odrazu po łyżeczkowaniu robić transfer ale wyszło zapalenie przydatków a później torbiel. Mówił że najlepiej po poronieniu odrazu działać że wtedy są jeszcze większe szanse, oczywiście jak nie ma żadnych przeciwwskazań.
Ciekawa jestem podejścia swojego lekarza co on powie 🤔🤔a jak ci wyszło ,że masz zapalenie przydatków jakieś badania ci robił czy jak to wygląda ??
 
reklama
Ja swoja pierwsza punkcje miałam w maju 2022 😊potem od razu po miesiącu druga - a w lipcu wylądowałam na laparoskopii aby usunąć torbiel endometrialna 10 cm. I transfer dopiero był możliwy po 6/7 miesiacach wlasnie w lutym twgo roku.
Wiec rozumiem Twoja sytuacje rozciągnięta w czasie.
My finalnie musielismy sie zdecydowac na dawczynie komórek bo Wszyatkie moje zarodki klasy 5.1.1 okazały sie chore
Zostały nam 2 ostatnie zarodki i jak jie uzyskamy ciazy to zdecydujemy sie jeszcze na AZ
Miałaś punkcje miesiąc po miesiącu ? Na sztucznym czy naturalnym cyklu?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry