Sylwi, gotadora - ja też chciałam napisać, że mam takie same podejście jak Wy. Dla mnie podawanie np heparyny, encortonu tylko dlatego bo nie zrobiono badań ale "możliwe", że są potrzebne jest nierozsądne. Nie można niepotrzebnie sobie szkodzić. Powiem więcej mam znajome, które, 4, 7 lat walczyły z niepłodnością a potem po 2 wizytach u immunologa i kilku badaniach zaszły w ciąże i są szczęśliwymi mamami. Ja nie chcę podchodzić do wielu schematycznych procedur in vitro bo dla mnie to łądowanie kasy w kaczą pupę. miałam 2 iui zrobione tak właśnie standardowo i 3 z osłoną po badaniach nad moim przypadkiem i zupełnie inne miałam odczucia. Po pierwszych dwóch czułam się olana, skołowana bo nie myślałam o niczym innym jak o tym, że może mogłam coś jeszcze zrobić. Po 3 byłam spokojna, mimo, że oczywiście bolało ale wiedziałam, że i ja i lekarze zrobiliśmy wszystko co przyszło Nam do głowy żeby się udało. Z in vitro też bym tak chciała...