Cześć
W pracy mega sajgon po tak długiej nieobecności więc jak wracam to mi się już nie bardzo chce zaglądać do laptopa, ale podczytuję Was regularnie przez telefon, kiedy trzeba trzymam kciuki tylko pisać mi się jakoś nie chce
U mnie dziś równo 3 tygodnie od łyżeczkowania, już tak strrrrrrrrrrrrasznie bym chciała okres dostać normalny wreszcie i móc lecieć zobaczyć czy wszystko OK....Na szczęście w przyszłym tygodniu czeka mnie delegacja więc czekanie szybciej zleci.
Dziś dzwoniłam do kliniki, mój wynik histopatologiczny zarodka już czeka także na dniach muszę jechać do odebrać.
Zaczynam też powoli wszystkie badania typu toxo cytomegalia, ANA ale jeszcze trochę chcę poczekać bo 3 tygodnie od zabiegu to podobno krótko i zalecają odczekać więcej i dopiero porobić.
Hope - przejechałaś prawie pół świata po swoją blastocystę, nie ma innej opcji - ona musi ci to wynagrodzić !!!!!!!!!!
mmm - ja pamiętam, że po transferze a przed testem tez miałam takie sny dziwne, chyba z nerwów to się wszystko dzieje
montanta 8 - ja mialam milion razy podkreślane w klinice, żeby koniecznie wziąć normalnie luteine i nie zapomnieć o tym broń boże!
lenkabar - kciuki za twoje dzisiejsze podglądanie mocno, mocno zaciśnięte!
Jogo - piękna jest wola walki Twojego zarodka, co mówi lekarz, kiedy zagrożenie minie?
No i
Kinga - przykro mi bardzo było jak czytałam Twój wynik, tym bardziej mi przykro, ze to właśnie możliwość finansowe stoją na drodze Twojej dalszej walki. Życzę Ci abyś szybko spłaciła zaległości i być może wtedy będziecie mieć siłę i możliwość aby jeszcze spróbować powalczyć...
Pozdrawiam was mocno, u Was też tak zimno ???