Esiek niedługo po tym jak Ciebie podtrzymywałam na duchu.. sama wylądowałam w szpitalu. Miałam nagłą nocną wizytę :/ cały dzień wczoraj czułam bardzo mocne, trwające 1-3 sekundy kłucia, a to w szyjce macicy, a to gdzieś przy jajnikach. Jakby wbita i wyjęta igła, bolało od tego miejsca aż do koniuszka stóp. Ale raz na 30/40 minut, więc nie przejmowałam się za bardzo, tłumaczyłam sobie, że się tam wszystko zmienia i rozciąga. Ale wieczorem w pewnym momencie zrobiło się raz na pół minuty :/ bez krwawienia, plamienia, ale jednak bardzo miarowy ból.
M przestraszył się tak jak ja, wpakował mnie do auta i prosto do szpitala w Policach. Tam od razu badanie szyjki, USG i uffffff wszystko OK.
Zobaczyłam bijące serce mojego dziecka i jakby 100 kg ze mnie zleciało... Dzidzia ma 22mm, czyli rośnie od ostatniej wizyty pięknie 1 mm dziennie, jest całe i zdrowe i nic sobie nie robi z krwiaka, który niestety nieznacznie się powiększył (wkurzam się na siebie bo jestem wiercipięta i za dużo sobie pofolgowałam z wstawaniem

). Powodem bóli są ogromne jajniki, przy moim PCOS i stymulacji są teraz ponad dwa razy większe niż powinny i boli je ucisk powiększającej się macicy. Dostałam zalecenie magnezu, no-spy i do domciu cieszyć się szczęśliwym rozwojem ciąży

w ogóle trafiłam na obcego lekarza, który nie mówił "płód" tylko "dzidziuś"- to było bardzo miłe
Esiek przypomniało mi się, że moja kolezanka pediatra jak ostatnio rozmawiałyśmy mówiła mi, że często pojawiają się tzw. krwiaki implantacyjne, u Ciebie na tym etapie to może być właśnie to, dziś już wtorek także już niedługo. Myślę też, że gdyby działo się coś złego to plamienie by się rozkręcało, a u Ciebie są tylko śladowe ilości